@love-jb

Never Say Never

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
-Współczuję Ci.-Powiedziała Dem.
-I co ja mam teraz zrobić ?-Spytałam.
-Nie pozwolić żeby ta suka Ci go zabrała.-Powiedziała Mils.

Oczami Justina

Nie wierzę ,że Cathy tak się zmieniła.To jest nie do pisania.Dziewczyna cierpi ,a ona ją tak traktuję.Wkurzony wziąłm walizke i wpakowałem wszystkie swoje rzeczy.Chciałem już zejść po schodach ale postanowiłem trcohę podsłuchac rozmowę.
-Ale ja go kocham.Nie chcę ,żeby pomiędzy nami się cokolwiek zepsuło ,a wiem ,że ta dziewczyna to potrafi zrobić.-Rozkleiła się.I co ja mam teraz zrobić.Zostać i znią porozmawiać ? Czy wyjść ? Postanowiłem uczynić to drugie.Wyszedłm d jej domu ignorując dziewczyny w salonie.Może to chamskie ale musze pomyślec o tym wszystkim na spokojnie.

Oczami Cathy
Tak po prostu wziął swoje ciuchy i wyszedł.Nie chcę żeby tak to się toczyło.Teraz nie mam jak kontrolować ,żeby nie spotykał się z Angeliną.
-Wiesz może powinnyśmy spać u ciebie.
-Jak chcecie.Tylko ja jutro idę rano do szkoły więc musicie byc potem cały dzień w domu bo nie mam zapasowego klucza.
-Okej.To może lepiej chodźmy już w kimono.-Pokazałam dziewczyną ich pokoje oraz dałam im piżamy.Weszłam do swojej sypialni.Otworzyłąm szafę w celu znalezienia piżamki.Zobaczyłam w tedy puste półki ,które były przeznaczone dla niego.Łza zakręciła mi sie w oku.Wzięłam to co trzeba i weszłam do łazienki.Wyonałam szybki prysznic.Zgasiłam światło ,a zapaliłam lampkę nocną.Opadłam na łóżko.Poczułam Justina zapach perfum.Wtuliłąm się w kołdrę tak jakbym to robiła tuląc się do ciepłego torsu bruneta.Przymknęłam powieki.Zaczęłam wspominac miłe chwile.Na przykład kiedy spadliśmy ze spadochronu.

"-Ta.... a gdzie byłaś ?
-Zdradziłam cie z Gryzli.
-Dobra poczekaj chwilę.-Poszedł zza krzaki.
-Gdzie ty idziesz ?-krzyknęłam.
-Zdradzić cię z Zebrą !-Wybuchnęłam śmiechem.Po chwili poczułam czyjeś dłonie na mojej tali.
"

Usmiechnęłam się na te wspomnienie.Było ich znacznie więcej.Odwróciłam się na drugi bok gdzie ujrzałam nasze wspólne zdjęcie.Wzięłam je do ręki i przejechałam opuszkiem palca po ramce.Położyłam je na miejsce.Popatrzyłam na twarz Jusa.Szepnęłam ciche Kocham Cię i porwał mnie głęboki sen.

Obudziłam się przez cholerny budzik.Poduszka była mokra.Musiałam płakać przez sen.Nie pamiętam co mi się śniło.Zwlekłam z łózka.Wybrałam zestaw.Ruszyłam do łazienki.Zrobiłam co trzeba i ruszyłam do salonu.Zrobiłam sobie płatki czekoladowe.ochłonęłam je i musiałam iść już do szkoły.Więc wyszłam z domu.Musiałam przejść koło posesji Biebra.Kiedy przechodziłam obok próbowałam zignorować ten dom.I udło się.

Oczami Justina
Opadłem na kanapę w salonie.Ten miesiąc nie miał tak wyglądać.Miliśmy się bawić ,zaszaleć jak nigdy dotąd.Ale nie przepuszczałem ,ż eą tak się wszystko pomiędzy nami popsuję.Leciał jakiś mecz koszykówki w tv.Były nie znane mi zepsoły więc znudziłam się trochę.Usłyszałem dzwonek do drzwi ale moje lenistwo wygrało.Krzyknąłem "Otwarte".Weszła wwkurwiona Miley.
-Moge wiedziec co ty do jasnej cholery odpierdalasz ?! -Zaczeła krzyczeć.
-Nic ,a co ?-Spytałem obojętnym tonem.
-Gówno ! Justin łasakwie ogranij się ! Jak mogłeś uderzyć Cath i przezwać ja od taniej dziwki ?!Justin ogarij się łasakwie ! Bo takiej drugiej dziewczyny nie znajdziesz !
-To nie moja wina ! Ona zaczęła wprzezywać Agele jeszcze trochę i doszło by do bójki !
-Gdyby nie to ,że obiecąłam Liamowi być "grezcna" to gybym ją tylko ujrzała od razu bym jej wpierdoliła !
-Miley ! O co wam chodzi ! Dziewczyna cierpi ! A wy zamiast jej współczuć to jeszcze po niej jeździcie ! Czemu ?! Zazdrościcie jej ..-przerwała mi.
-Niby czego ? Tego ,że puszcze się na lewo i prawo ?
-Przestań ona taka nie jest.
-Justin jesteś moim i Demi przyjacielem i doskonale wiesz ,że nasze związki zostały zniszczone przez nią ! Nie dopuśc żeby twój atkże znisczyła.
-Ludzie się zmieniają.-Odparłem.
-Ale nie ona.
-Skąd to wiesz ?
-Nie mów mi ,że nie próbowało się z Tobą wczoraj przespać !
-Angelina zmieniła się.Ta la..dziewczyna jest..-przerwała mi.
-Zaraz,zaraz.Chciałeś powiedzieć laska ?-O nie ! Ale wpadłem.Muszę się jakoś wykręcić.
-Nie .. dziewczyna.
-Nie próbuj mnie okłamywać ! Masz mi się tu spowiadać i to migiem !-Usiadła na przeciw mnie.Mils i Dem były dla mnie jak starsze siostry.Zawsze mi doradzały ,a jak trzeba byo to waliły mnie po łbie żebym zmądrzał i zawsze dobrze na tym wychodziłem.
-Angelina tańczyła u mnie w teledysku do Somebody To Love.I wiesz ona jest o 2 lata starsza ode mnie tak jak ty.No i ja byłem w tedy w okresie dojrzewania.Chciałem wszystkie spróbować no i wiesz.
-Byliście razem ?
-Tak.Misiąc
-Ale już jej nie kochasz ..prawda ?

Dzięki za komy :*:*
LifeSaver
Loveme1614
Smiiiley
yourSmile
Alex
Vas-hapennin-Malik
Klaudia
Marysia
Zniecierpliwiona
adzia8

Dziękuję za miłe słowa zostawione pod ostatnią notką :*:*:* #Swaggie !!! :*
Tagi: )
23.05.2012 o godz. 22:23

@Zniecierpliwiona jest w trakcie pisania :) Może nawet dzisiaj się pojawi :)
Tagi: )
23.05.2012 o godz. 20:53
-Lepiej znajdź sobie kogoś innego bo on jest już zajęty.-Powiedział zła Demi.
-A ty niby kim jesteś żeby mi rozkazywać ?-Powiedziała z kpiną w głosie.
-Zdecydowanie kimś lepszym od ciebie.-Powiedziałam stanowczo patrząc jej prosto w oczy.
-Tylko ,że to nie jest wykonalne moja droga.Ja jestem chodzącym ideałem.
-Chyba ideałem sztuczności.-Wycedziłam przez zęby.
-Ja jestem w pełni naturalna.Za to ty.. oj.. to zorzumiałe ,że Bóg dał niektórym coś w zamian prawdziwej urody ale u ciebie to niczego nie dał.
-Nie będzie mine taka suka jak ty poniżać ani mnie ani tym bardzeij moi znajomych.Więc łaskawie bierz ten swój tył i wypieprzaj mi z oczu.-Powiedziałam wścikła.-Nikt nie będzie zarywał do mojego chłopaka !A tym bardziej taka sucz jak ona.
-O.. a co mam się bać ? A no tak nie ma czego.Takie coś jak ty jest żadnym zagrożeniem.A teraz wybaczcie idę go poderwać.
-Ani mi się waż.-Powiedziałam uderzając pięścią w stół aż się wszyscy odrwócili.
-Bo co ? Zabronisz mi ?! Ktoś taki jak ty ?! Proszę cię nie osłabiaj mnie.Ty i twoje przyjaciółeczki możecie mnie pocałować w dupę !-Wykrzyknęła tak jakby chciała aby każdy na nas zwracał uwagę i jej się to udało.
-Wiesz chciałabym tylko ,że nie mogę go znaleźć pod tą toną palstiku ,który masz w sobie.-Powiedziałam na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Nie będziesz mnie obrażać suko.
-A chcesz się założyć ,że będe ?-W ty momencie podbiegł do nas Justin.Przerażony.No tak w sumie nigdy nie widział mnie kłócącej się z jakąś laską.Niby jesteśmy ze sobą długo ale wszystkiego o mnie nie wie.To jest właśnie jedna z tych rzeczy.Umiem odpyskować i to mocno.Nie zagnie mnie nikt w przezwiskach.
-Cathy przestań się tak zachowywać.Przeproś Angeline i to już !-Ostatnie zdanie aż wykrzyczał.No chyba sobie ze mnie jaja robi ,że ja tą dziwkę przeproszę.
-Nie mam takiego zamiaru.Ona zaczęła ,a ja skończę.
-Ogarnij się ! Nie zachowuj się jak jakaś idiotka !-Wykrzyczał mi prosto w twarz.Uderzyłam go z liścia.
-Nie będziesz mnie przyzywał od idiotek.Nie pozwalaj sobie za dużo.Dla twojej wiadomości nie przeproszę jej nigdy w życiu.Bo nie dość ,że chce mi odbić ciebie palancie to jescze pyskuję do moich przyjaciół.Nie pozwolę sobie na to.Więc łasakwie wracaj do barku czy gdzie byłeś i daj nam skończyć !-Krzyknęłam na niego pałna złości.Brunet dotknął miejsca ,w którym go uderzyłam.
-Nie poznaje cię.-powiedział.
-I ja ciebie również.Zawiodłam się na Tobie.-Powiedziałam już trochę opanowana.
-Angelina chodź idzeimy stąd.-Powidział Biebs ciągnąc ją za rękę.Mam już go w dupie.Nie dość ,że mnie przezwał to jeszcze mówi ,że się na mnie zawiódł.Niby na czym przepraszam bardzo ?Na tymm ,że nie pozwolę ,żeby jakaś sobie tancereczka go podrywała ?! Co za cham.Mam dosyć.Usiadłam spowrotem na miejscu obok dziewczyn.
-Przepraszam ,że ci nie pomogłam się kłóić ale obiecałam Liamowi ,że będe panować nad swoimi emocjami.-Powiedziała Miley.
-Nie musisz mnie o nic przepraszać.
-Co z niej za suka.-Odparła Dem.-Kiedy chodziłam z takim jednym przystojnym modelem chciała mi go też odobić.I najgorsze jest to ,że się jej udało.Cathy uważaj na nią .Jeśli na prawdę kochasz Justina musisz być ostrożna.Ta panienka potrafi nieźle namącić.Rozwaliła już masę związków.Dopilnuj żeby i twojego nie rozwaliła.
-Nie mam zamiaru niczego pilnować.Nie jesteśmy już dziećmi.Jeśli Jus mnie kocha to mnie nie opuści ani nie zdradzi.
-Pamiętam jak ja to mówiłam.-Powiedziała Mils.
-Jak to ?-Spytałam.
-A myślisz ,że dlaczego ja z Liamem nagle nie byliśmy parą ? Dokładnie miałam taką samą sytuacje jak Demi.Ta suka zabrała mi go.Dem przeżyła to pierwsza i rózwnież mnie ostrzegała.Tylko ,że ja nie chciałam się jej słuchać.Mówiłam to samo co ty.Jeżeli mnie kocha to nie mam się oco martwić.Ale było inaczej.Powinnam była odciągnąc ją jakoś.Tylko ,że ja głupia myślałam ,że on sam ją w końcu odepchnie.
-To co mam teraz zrobić ?-Spytałam zdezorientowana.Już miałam potworny mętlik w głowie.Niby w związku powinno być zaufanie.I my je mamy.Chyba.
-Dobra dziewczyny to może wpadniecie do mnie do domu ?-Spytałam.
-Okej.-Odpowiedziały równo.Wyszłyśmy z tego zatłoczonego miejsca.Wsiadłyśmy w taxi i pojechałyśmy w kierunku mojej hacjendy.Nie wiem gdzie jest Jus.Mam tylko nadzieję ,że jest wszystko w porządku.

Oczami Justina
Jak ona mogła się tak zachować ?Jeszcze uderzyła mnie w twarz.Może trochę przesadziłem ale nie pozowlę żeby robiła mi wstyd na imprezie gdzie są sami moi znajomi.W dodatku nie wieżę ,że Angelina mogła by coś takiego zrobić.To przeciez miła i zabawna osoba.Tańczyła u mnie w teledysku do "Somebody To Love".I jest niesamowita.Doszliśmy do domu ,w którym teraz zamieszkuję.Mam klucz ponieważ mieli zapsaowe więc Cath mi jeden dała.Otworzyłem jej drzwi.Weszliśmy razem do środka.Zapaliłem światło.
-Możę chcesz coś do picia albo do jedzenia ?-Spytałam z grzeczności.
-Nie, jedyne czego chcę to ciebie samego przystojniaku.-Powiedziała podchodząc do mnie z kuszącym wdziękiem.Nie Bieber ogarnij się !
-Co ty wyprawiasz ?-Próbowałem się nie zająkać.Ten chód robiła to... tak sekswonie.Aż miałem ochotę się na nią żucić.
-Oh.. Justin nie udwaj ,że tego nie chcesz.Przecież widzę to w twoich oczach.-Wymruczała ze swoich warg.
-Nie ,nie chcę tego.-Próbowałem być stanowczy ale to trudne jeżeli jest przed tobą dziewczyna tak skąpo ubrana i podchodzi do ciebie wolnym krokiem i jeszcze ma na ciebie ochotę.
-Nie udawaj.-Była już blisko mnie.Jeszze jeden krok i byśmy się stykali ciałami.Co ja do jasnej cholery wyprawiam ?!
-Angelina przestań.-Powiedziałem.
-Eh.. rozumiem ,że nie jesteś jeszcze gotowy.Spokojnie poczekam.I powiem ci ,że ta noc będzie pełna namiętności,energii i drapieżności.Dostaniesz to czego Cathy nigdy ci nie dała i z pewnością nie da.-Mówiła aksamitnym głosem.Wzięła moje dłonie i położyła jes sobie na swoim tyłku ,który jest całkiem zgrabny.-Jak będziesz chciał możemy się nawet zabiwć.Może w doktora i pielęgniareczkę ? Albo w kotka i myszkę.Co tylko zechcesz.Możesz nawet mnie bić z podniecenia.-Ciągnęła dalej.

Oczami Cathy
Stałyśmy już pod domem.
-Poczekaj.Ona tam jest.-Powiedziała Mils.
-Skąd wiesz ?
-Bo pali się światło ,a Jus poszedł z nią.
-To znaczy ,że nawet w tej chwili on możę mnie zdradzać?-Powiedziałam patrząc tępo na drzwi.
-Myślę ,że on tego nie zrobi.-Powiedziała Demi.
-Przeciez wiesz jaka ona jest.Nie mąć Cathy w głowie.Pamiętasz tak samo myślałyśmy.I byłyśmy w błedzie.-Powiedziała Miley.
-Myślę ,że teraz ona go próbuje namówić.Czyli nie jest za późno.-Odparła Dem.
-To co robimy ?-Spytałam.Nie wiem co teraz myśleć.No bo stoję pod drzwiami mojego domy i się zastanawiam czy mój chłopak może mnie właśnie zdradzać.Czy to nie jest głupie ? Boję się wejść do środka.Martwie się ,że jeśli tam wejdę to zobaczę coś czego bym nie chciała nigdy ujrzeć.Zdradę.Tego bym nie przeżyła.

Oczami Justina
-Posłuchaj między nami nic nie zajdzie.Ja mam dziewczynę i ją bardzo mocno kocham.-Odparłem.
-ale teraz jesteście skłóceni tak ?
-No i ?
-Może powinieneś to odreagować ?
-Może powinieniem ale zapewne nie twoim sposobem.
-Nie masz ochoty na drapieżny numerek ?
-Nie z Tobą.-Próbowałem być dzielny i stanowczy.Wydaje mi się ,że zwyciężyłem.Ogarnąłem się i teraz zauważyłem ,że nadal trzymam ją za tyłek.Energicznie zabrałem stamtąd ręce i zrobiłem krok do tyłu.Ona zaczęła płakać.
-Co się stało ?-Spytałem.
-Ja cię pzrepraszam ale właśnie rzucił mnie chłopak .I nie potrafię się z tym pogodzić.Ja cię przepraszam za ten cały cyrk.-Mówiła roklejona.Nie wiem co się ze mną stało ale ogarnęła mnie rozpacz i coś pękło w moim sercu.Przytuliłem ją mocno do siebie.Biedna.Wiem jaki to ból.

Oczami Cathy
-Dobra ,wchodzimy tam.-Powiedziała.Ruszyłyśmy do drzwi.Za nim je otowrzyłam dziewczyny chciały mi coś powiedzieć.
-Posłuchaj ,nie rób scen przy niej.Najlepiej wyrzuć ją z domu.I nie kłóć się z Justinem przy niej bo to tylko będzie dla niej oznaczało ,ze wygrała.Pokłócić się moęecie jak jej nie będzie.-Odparły.Weszłyśmy do domu.Jus przytulał Angeline do siebie i całował ją w głowę mówiąc "Wszystko będzie dobrze".Zaraz z nim nie będzie dobrze.
-Angelina wynoś się zmojego domu i to już !-Krzyknęłam.Oderwali sie od siebie.Ona czekała na reakcję brązowookiego.Tak jak dziewczyny mówiły czekała na to żebyśmy się teraz pokłócili.
-Nie zaczynaj dobra ?!-Krzyknął wkurzony Biebs.Nie odezwałam się do niego tylko do tej wywłoki.
-Nie słyszałaś ?! Już !-Krzyczałam.Wyszła z wielkim szokiem.No tak nie tego się spodziewała.
-Chcecie coś do picia ?-Spytałam.
-Nie dzięki.-Zaprzeczyły.
-Czy ty w gołe czasem myślisz ?! Bo sądze ,że jednak nie ! Dziewczyna cierpiała ,a ty ją tak bezczelnie traktujesz ! Co ty masz serce z kamienia ?!-Krzyczał.Przy końcówce zdania zbił wazon mojej mamy.Zamierzam go ignorować.
-To usiądźcie na kanapie ja się tylko przebiorę w coś luźnego.-Odparłam.Ruszyłam ku mojego pokoju.Wkurwiony Jus szedł za mną.Będzie jazgot jak nic.Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy.Zaczęłam wybierać jakieś ubrania.Czułam jego wzrok na sobie.
-Masz zamiar dalej zachowywać się jak tania laska z pod latarni ?-Powiedział z ironią w głosie.Podeszłam do niego i znowu walnęłam go w twarz.Teraz było mocniej bo nawet mnie dłoń zapiekła.Ale nic mnie to nie obchodzi.Znowu mnie porównuje do taniej dziwki.Czyli wracamy do przeszłości.Po uderzeniu powróciłam do dawnej czynności.Łzy napłynęły mi do oczu.Nie chcę wracać do porówaniaina o taniej dziwce.Te dwa słowa tak cholernie ranią.Oparłam się o jedną z półek.Nie powstrzymałam łez.Kapały na podłogę.Nie moge się rozkleić.Muszę być twarda.Wzięłam pierwsze lepsze i skierowałm się w kierunku łazienki.Kątem oka dostrzegałam ,że Biebs chce tam wejść ze mną.Więc przyspieszyłam kroku i szybko zamknęłam drzwi na zamek.Oparłam się o nie i zjechałam na dół głęboko oddychając.Jestem cała roztrzęsiona.Może to dziwne ale boję się trochę Jusa.Chuj go wie co może szczelić mu terz do głowy.Kiedy jest wkurzony potrafi przecież wszystko.Wzięłam głęboki wdech.Wstałam i zaczęłam się rozbierać.Wzięłam króciutki prysznic.Ubrałam się.Włosy uczesałam w wysoką kitkę.Drżacą ręką dotknęłam kluczyka.Przekręciłam go i pchnęłam drzwi.Justin siedziała na łóżku.Miał jeszcze trochę czerwony policzek.Zwinnym ruchem go ominęłam i wyszłam po cichu.Nie zauważył mnie bo siedział tyłem do mnie.Szybko zbiegłam ze schodów i usiadłam na kanapie z dziewczynami.Byłam leko przestraszona i moje serca biło jak szalone.Bałam się ,ze nie pozwoli mi wyjść z pokoju.
-Wszystko w porządku ?-Spytała Dem.
-Tak.
-Opowiedz co się stało tam na górze.-Zchęcała mnie Miley.Zaczęłam im opowiadać ,że uderzyłam go mocno w policzek kiedy mnie porównał do taniej dziwki.I ,że to nie był pierwszy raz kiedy mi to powiedział.Bo dawno temu kiedy się kłóciliśmy te same słowa wypowiedział ze swoich ust.Potem przekierowałyśmy się na temat tej całej tancerki.Co teraz trzeba zrobić itp.Właśnie Biebs zaczął schodzić ze schodów.Podszedł do nas ale nie usiadł.
-Dlaczego wyrzuciłaś stąd Angeline ?-Spytał spokojnym głosem.
-Bo ta szmata nie będzie tutaj paradować.-Powiedziałam patrząc na swoje dłonie.
-Nie nazywaj jej tak.-Powiedział stro.-Nic ci nie zrobiła ,a ty winisz ją za nic.
-Za nic?-Wstałam i patrzyłam na niego.Dzieliły nas 3 kroki.-Bez powodu nie wyzywam ludzi jakbyś nie zauważył-Podniosłam ton.
-To słucham co ci takiego zrobiła.
-Mi nic ale..-przerwał mi.
-No właśnie ! Więc łaskawie masz ją przeprosić bo jak nie to ...
-To co ?!
-Dopiero co ją chłoapk rzucł i ty jeszcze na nią naskakujesz ! Ona cierpi rozumiesz ?! Potrzebowała pocieszenia.
-I ty jej uwiezyłeś ?! Prosze cię ,to jest nadęta suka.Czeka tylko na odpowiedni moment żeby wskoczyć jakiemuś chłoapkowi ,który ma kase do łóżka !
-Ona nie jest taka !
-Japierdole ! Ogarnij się Justin ! Przejżyj łaskawie na oczy ! Nie widzisz co ta dziewczyna robi z nami ?! Chce nas rozdzielić ,a ty jeszcze wierzysz w jej chore bajeczki !Jesteś nawiny.
-Nie chcę cie widziec na oczy.-Odparł.Uderzył mnie mocno w policzek.Poszedł jak mniemam do pokoju.Wróciłam na swoje miejsce.Dem pobiegła do zamrażalnika i wyciągnęła stamtąd jakieś mrożonki.Delikatnie przyłożyła mi do policzka.Syknęłam z bólu.
-Co teraz ?-Spytała Mils.
-Nie wiem.-Odparłam.

Dzięki za komy :*
Vas-happenin-Malik
Marysia x2 :*:*
Lifesaver
Klaudia
paula
Rose
belieber98
RastaDziewczyna
SomethingAboutMyLove
adzia8

Nie podoba mi się ten rozdział wgl .....Nie wiem czemu .. Może dlatego ,że nie pize na brufdno tylko od razu lece na spontana ? Od początku bloga tak robię.Nigdy żadnego rozdziału nie napisałam na brudno ,a może własnie powinnam ? Nie wiem ...

"Marysia" dziewczyno nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie kopa mi dajesz ! Czytając twoje komentzarze po prostu mam wielki uśmiech.You make me smile shwaty ! Dziękuję Ci i to bardzo,bardzo ! Mój blog nie jest najlepszy i nie umiem świetnie pisać.Ale dzięki Tobie tak sie czuję.Dziękuję :* A sławna to na bank nie będe ale miło ,z etak mmówisz.

Chciałam powiadomić ,ze mam nowego konto na tt ponieważ tamte mi schakowali.Jeśli chcecie mieć jakiś kontakt ze mną lub wiedziec jak wyglądam hah ... to macie:

Facebook : http://www.facebook.com/profile.php?id=100000745650465
Twitter: https://twitter.com/#!/belieber040497

Numer Gadu: 10957644

Pytajcie o co tylko checie :) Ja wam odpowiem na paytania nawet jak napisecie w komach :) Pozdrawiam Marta:*
Tagi: )
20.05.2012 o godz. 17:33
Obudziłam się rano.Obróciłam głowę i ujrzałam Justina.Byliśmy wtuleni w siebie.Chciałam się jakoś wyswopodzić z jego silnych ramion aby go nie zbudzić ze snu.Próbowałam być delikatna tyle ,że nic to nie dało.Postnowiłam ponowić próbę.Ruszyłam delikatnie lewą ręką co spowodowało ,że Jus się przebudził.-Witam moją księżniczkę.-Powiedział z lekką chrypą.
-Witam moją księżniczkę.-Powiedział z lekką chrypą.
-No witam.-Odparłam.
-Która jest godzina?-Spytał przymykając lekko swoje powieki.Widać ,że jest zmęczony.Biedaczek.
-Nie wiem.Ale idź spać.Jesteś padnięty.-Odparłam na co Biebs od razu otworzył oczy jakbym lunęła go wiadrem zimnej wody.
-W cale ,że nie.-Próbował się wykręcić.Ale jeśli zajrysz głęboko w jego oczy zobaczysz prawdę.
-Kotek nie marudź.Dobranoc.-Powiedziałam po czym pocałowałam go w czoło.Podeszłam do szafy i wybrałam .to.Po czym ruszyłam do łazienki.Nalałam ciepłej wody do wanny.Zrobiła olbrzymią pianę.Rozebrałam się do naga i weszłam po woli do środka.Na dłoń nałożyłam szmpon migdałowy.Rozsmarowałam go na włosach.Następnie umyłam się żelem o tym samym zapachu.Postanowiłam ,że nie będę jeszcze wychodzić.Od czasu do czasu trzeba się przecież zrelaksować.W końcu jutro niestety jest szkoła.Jakoś się za nią zbytnio nie stęskniłam.No może z wyjątkiem naszego sznownego dyrka i pingwina.Położyłam głowę o krawędź i zamknęłąm swoje oczy.To co zorbił wczoraj Justin było niesamowite.Nigdy tego nie zapomnę.Było zbyt romantycznie aby kiedykolwiek uszło mi to w pustkę pamięci.To aż nierealne ,że taka zwyczajna nastoltka żyjąca w Polsce miała takie życie.Z cudwonym chłopakiem , o którym marzy około 22 miliony dziewczyn.Zwykła Cathy White.Typowa nastolatka mająca najzwyklejsze marzenia.Tylko , że teraz jest jakbym nimi żyła.Co ja mówię ? W ogóle nawet o tym nigdy nie rozmyslałam ponieważ uważałam ,że to jest zbyt nierealne.Jednak się myliłam i to bardzo.Wyszłam z wanny.Owinięta w ręczniku podeszłam do toaletki stojącej w pokoju.
-Mmmm.... kusisz kocie.-Wymruczał Jus patrząc we mnie tymi brązowymi paczadołami.
-Myslałam ,że śpisz.-Stwierdziłam otwierając nowy błyszczyk o smaku melonu.Kupiłam go jak łaziłam z Jagą.Byłam ciekawa jak smakuje.Wzięłam go do ręki i wróciłam tam gdzie wcześniej.Po drodze zerknęłam kątem oka na Bruneta.Pożądał mnie wzrokiem.Ubrałam się raz dwa i oznajmiłam ,że idę zrobić śniadanie.
Myślałam co by tu zrobić.Wybrałam gofry.Wyciągnęłam gofrownicę i potrzebne mi składniki.Kiedy były gotowe akurat schodził mój bojze schodów.Ten to zawsze wie kiedy przyjść.Uśmiechnęłam się pogodnie za co dostałam soczystego buziaka.Pochłaniając śniadanie Biebs powiediał,że dzisiaj idziemy na jakąś imprezęna jachcie.Będą same sławne osoby.Na początku nie chciałam się zgodzć no bo wątpie żebym czuła się dobrze w takim nieznanym towarzystwie ale Jb mnie przekonał.Jesteśmy umówieni na 19 ,a jest dopiero 12.Także jest dużo czasu.Właśnie kończę zmywać naczynia.Wycierając mokre dłonie o ścierkę pytam się.
-Co będziemy dzisiaja robić ?No wiesz do imprezy jest jeszcze sporo czasu.-Justin szyderczo się uśmiechnął i podszedł do mnie.Ujął mnie w pasie i podniósł do góry.Ja oplotłam swoje nogi w okól jego bioder ,a swoje dłnie uwiesiłam na mego męszczyźnie szyi.Złączyliśmy się w jednym pocałunku,Był on bardzo namiętny.Czyli już w tedy wiedziałam do czego dojdzie.Jus zaczął iść myślałam ,że w kierunku pokoju ale myliłam się.Jb doszedł do stołu i mnie na nim położył.Potwm wylądował na mnie.Muskał moją szyją swoimi rogrzanymi wargami.Jedną dłonią gładził mój brzuch podnosząc przy tym koszulkę co raz to wyżej.
-Kotek na stole chcesz to zrobić ?-Spytałam z nedowierzeniem.
-Dokładnie tak.-Po czym powrócił do poprzedniej czynności.Jus pozbył się mojej koszulki.Byliśmy sami w domu więc mogliśmy wydobywać z siebie jęki.Daliśmy z siebie wszystko.

Poszłąm pod prysznic.Za godzinkę jedziemy na tą imprezę.Jestem nawet ciekawa jak to wszystko będzie wyglądać.Odkręciłam wodę po prysznicem.Nałożyłam na gąbkę żelu malinowego i zaczęłam myć swoje ciało.Po kąpieli owinęłam się kremowym ręcznikiem ,który sięgał mi do połowy ud.Zrobiłam delikatny makjiaż.Moje naturalne loki przegładziłam tylko pianką.


Gotowa zeszłąm na dół gdzie czekał na mnie Jus.Kiedy mnie zobaczył przegryzł dolną wargę.Podeszłam do niego.Zaczęliśmy się całować.Złapał mnie za tyłek i całował moją szyję.
-Kochanie nie wiem co ci się dzisiaj stało ale całusienki dzień jesteś strasznie napalony.-Powiedział z lekkim chichotem.
-A jak mam nie mieć ?, mając tak sekswoną dziewczynę u boku.
-Hmm.. no to musisz sobie jakoś poradzić kocie bo już musimy iść.
-Eh.. no to chodźmy.-Odparł z niechęcią.Ruszyliśmy do Justina samochodu.Otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen.Uśmiechnęłam się uroczo.Ruszyliśmy w drogę słuchając radia.Leciała znana mi piosenka więc zaczęłam sobie nucić.
-Kochanie chciałem ci powiedzieć ,że jeśli nie chcesz ze mną jechać w trasę ,śpiewając na scenie to w porządku.
-Pojadę.-Odparłam.Brunet popatrzył się na mnie z uśmiechem.
-Na prawdę ?-Spytał z nie dowierzeniem.
-Tak w końcu obiecałam prawda ? A ja dotrzymuję słowa.-Zbliżaliśmy się do umówionego miejsca.Słuchac był już muzykę.Poczuła lekkie motyli w brzuchu.Bądź co bądź się trochę denerwuję.W końcu to jest inny świat.Świat pełen gwiazd.W dodatku bawiących się na imprezie.Nie wiem czy się stosownie ubrałam.Nie chcę przyniesć wstydu Justinowi.Na moje nie szczęście przed wejściem było mnóstwo paparazzi.
-Nie martw się nimi.Traktuj ich jak powietrze.-Odparł uśmiechnięty.
-Co tak się szczerzysz ?-Spytałam.
-Bo wyobraziłem sobię jak wspaniale będzie występować razem i zwiedzać świat.Wysiedliśmy z auta i od razu te głupie flesze ruszyły w akcję.Nie wiem jak ci celebryci to znoszą ale pewnie niedługo będę musiała sama się o tym doskonale przekonać.Splotliśmy nasze ręce i ruszyliśmy ku wejściu.Jacht był cudownie oświetlony.Ludzie tańczący na parkiecie do przeróżnych hitów.

Tego wieczóru zapoznałam Rihanne ,Beyonce ,Miley,Demi i wiele innych.Nie potrzebnie się zamartwiałam.Świetnie się razem bawiłyśmy.Razem z Miley i Demi usiadłayśmy przy jednym ze stolików.Zamawiałyśmy sobie cały czas drinki.Przynosił je uroczy kelner.Miał blon włosy i niebieskie oczy.Słodkie dołeczki gdy się uśmiechał ,a robił to naokrągło gdy tylko przynosił nam zamówienia.Przysiadła się do nas jakaś dziewczyna.Miała ciemne loki do ramion.Mocny makijaż.Była ubrana w małą czarną.Okazało się ,że to jedna z tancerek ,która tańczyła u Mils.Dziewczyna miała na imę Angelina.
-Ale on ma zgarbny ten tyłeczek.Mogłabym go zchrupać.-Powiedziała tancerka.
-Kogo ?-Spytałam z czystej ciekawości.
-No jak to kogo ? Justina.-Mówiła cały czas ię na niego gapiąc.Robiła to z wielkim pożadaniem w oczach.
-Że co proszę ?-Powiedziałam już tonem wkurzonej.

Dzięki za komy :*:*:
Hiacynta
Alleluja
Marysia-Dziękuję za miłe słowa :*
paula
tralalala
Vas-hapennin-Malik
Beaber.Love-Dziękuję
belieberJB
Ta co jest w ciąży ;)
Loveme1614
NeverLetMeGo
Klaudia
Szaaalona Ania
RasaDziewczyna
IRIS
OneLessLonelyGilr-Na razie nie mam zamiaru zawieszać :*
SwagggerGirl-Spokojnie skarbie :* Na razie nie zawieszam :)
Belieber Full
Hanna
Belieber98
JustinJustin!!
BieberJunior
adzia8

Bardzo dziękuję za 23 komy :*:*:*:* Jesteście wspaniali.Fakt faktem kiedyś myslałam o skończeniu bloga ale teraz wiem ,że nie moge ponieważ wy to czytacie.Bardzo miło wiedzieć ,że ktoś czyta twoje wypociny i jeszcze tak wspaniale komentuję.Dziękuję Wam bardzo :*:*:**: !!! Przepraszam ,że ten jest beznadziejny ale pisałam go w środku nocy żeby Was nie zawieśc .Obiecuję poprawę :*
Tagi: )
17.05.2012 o godz. 16:33
Oczami Justina

Pobiegłem w stronę naszego miejsca.Nie chciałem wchodzić na mini górę dlatego poszedłem na plażę.Wziąłem kamyk w prawą dłoń.Kamień był w podobnym kształcie do serca.Łzy znów cisnęły mi się do oczu.Ścisnąłem go mocno w mojej pięści jakbym chciał aby się rozkruszył.Po chwili rzuciłem go z całej siły w stronę wody.To nie do wiary.W ciąż mam w głowie słowa Cathy."Nie jestem w ciąży".To był straszny cios.Czułem jak szczęście mnie wypełnia kiedy była możliwość ,że będziemy mieli razem dziecko.A teraz ? Czuję wielką pustkę.W dodatku Cathy nawet nie uroniła łzy na wieść o tym iż jednak dzieciątka nie będzie.Może jednak miała rację z tym ,że jest za młoda.Między nami jest różnica trzech lat.Może to jednak coś oznacza ? Bieber przestań tak w ogóle myśleć ! Kocham tą dziewczynę całym sercem.Kiedy ona się uśmiecha to i ja również.Taki skarb trafia się raz na jeden milion.I byłbym szaleńcem gdybym ją odrzucił.Ruszyłem w kierunku domu.Po drodze poszedłem do kwieciarni.Musze wynagrodzić jakoś mojej najpiękniejszej dziewczynie ,że byłem taki oschły dla niej.Kupiłem bukiet.

"Po 10 minutach"
Stałem pod drzwiami.Jednym zwinnym ruchem chwyciłem za klamkę i pchnął ją.Zauważyłem ,że światła były pogaszone.Tylko dwie lampki obite ciemnym drewnem świeciły się po obu stronach kanapy na ,której siedziała zapłakana Cath.Była owinięta kocem.W jednej dłoni trzymała chusteczkę ,a druga zaś ocierała krople łez spływające po policzkach.Po chwili rzuciła mokrą chustkę na stół.W tedy zauważyłem ,że na stole jest ich tam pełno.W tedy coś do mnie dotarło.Byłem tak chamski dla niej.Nawet nie pomyślałem jak ona może się czuć.Pewnie biedaczka siebie obwiniała za wszystko.Ja jeszcze dowaliłem z tą trasą koncertową.Tylko ją tym dobiłem.Podbiegłem do niej.Uklęknąłem przed nią.Lewą dłonią otarłem cieknącą łzę z jej policzka.
-Justin ja...-przerwałem jej.
-Kochanie tak cię cholernie przepraszam.Za wszystko.Nie wiem co we mnie wstąpiło.Kocham Cię.Jesteś moim największym skarbem oraz szczęściem.-Wyszeptałem.Te całe światło.Dodawało romantycznego nastroju.
-Nie.To ja przepraszam.Nie wiem jak mogłam być dla ciebie taka oschła i wredna.Po prostu przerosło mnie to wszystko.Przepraszam.-Powiedziała i mocno się do mnie przytuliła.Zaczęła szlochać.
-Kotek nie płacz.Proszę.-Mówiłem spokojnym głosem.Oderwaliśmy się od siebie.
-Kocham Cię.-Powiedziała.
-Ja ciebie też.-Odpowiedziałem.-Proszę.-Powiedziałem wręczając jej zakupiony wcześniej bukiet.Uśmiech wkradł się na jej twarz.
-Jest piękny.Dziękuję.-Powiedziała.Delikatnie musnęła moje wargi.Odwzajemniłam pocałunek.
-Na jutrzejszy wieczór coś uszykowałem.Nie umawiaj się dobrze ?
-Dobrze.A co takiego przyszykowałeś ?
-Niespodzianka.-Mrugnąłem do niej okiem.-Uśmiechnęliśmy się do siebie.Po pewnym czasie położyliśmy się spać.Jak dobrze ,że się pogodziliśmy.

"Następnego ranka"

Oczami Cathy

Obudziłam się rankiem.Justina obok mnie nie było.Jedyne co po nim pozostało to tylko kartka przylepiona do poduszki.

Kochanie musiałem iść do studia.Spotkamy się dopiero na niespodziance.Kocham Cię.

Wstałam z łóżka.Podeszłam do szafy.Wybrałam ciuchy i ruszyłam do łazienki.Wzięłam długą i relaksującą kąpiel.Ubrałam wcześniej wybrany zestaw.Wysuszyłam włosy i uczesałam w warkocza na bok.Zeszłam na dół do kuchni.Zrobiłam sobie płatki na śniadanie.Zjadłam je oglądając coś w tv.Teraz leciała operacja stylowa.Jezu tam o są dopiero plastiki.Na szczęście jakiś inteligentny człowiek wymyślił taki program żeby tych tynków chodziło co raz mniej po tym świecie.W końcu mi się znudziło to oglądać więc wyłączyłam telewizor.Zadzwoniłam do Jadzi.
-Halo?
-Hej tu Cathy.
-No siem.Co tam ?
-A spoko.Słycjah nie chciałobyci się może iść do jakiejś Galeri ?-Spytałam z nutką nadziei.
-Jasne czemu nie.To za 30 minut będę po ciebie.
-Ok to pa.
-Pa
No to trzeba się jakoś przyszykować.Wyjżałam za okno i zrobiło się pochmurnie.Pobiegłam do pokoju.Raz ,dwa wybrałam ciuchy.

"W galerii "
Z Jagodą świenite się bawię.Obskoczyłyśmy już wszystkie sklepy.Popatrzyłam na zegarek jest już godzina 18.Czas wrać do domu.Obiecałam przecież.
-Słuchaj.Ja już muszę lecieć.
-Dobra to idź ja jeszcze muszę zaliczyć kawiarnie.
-Pa
-Pa.
W pośpiechu z moimi torbami ruszyłam do domu.Jestem ciekawa co Justin przyszykował.
"W domu"
Zadzwonił do mnie telefon.
-Halo?
-Hej kotek.
-Cześć.
-Jesteś w domu ?
-Tak.
-To idź do swojego pokoju.Pa.-I rozłączył się.Trochę to dziwne no nie ? No nic.Poszłam do pokoju.A tam znalazłam kartkę leżącą na podłodze.Podniosłam ją i zaczęłam czytać.

No to zaczynamy gierkę.
Pod spodem była lista co po kolei mam zrobić.Pierwszym punktem było ubranie się w strój wieczorowy.No dobra niech mu będzie.Przebrałam się.Usta musnęłam truskawkowym błyszczykiem.Rzęsy machnęłam tuszem.Moje naturalne loki rozpuściłam.Prysnęłam się perfumem.Wzięłam kartkę w dłoń i zaczęłam czytać dalej co mam do wykonania.Drugim punktem było obkręcenie się w koło.Tak też zrobiłam.Dalej było napisane abym wyszła na dwór gdzie będzie czekać na mnie limuzyna.Wyszłam z domu i faktycznie.Czarny ,długi pojazd czekał już na mnie.Miałam do niej wsiąść.Przemiły szofer otworzył mi drzwi.
-Dziękuję-Odarłam na con uśmiechnął się promiennie.Ruszyliśmy.Po półgodzinnej jeździe auto zatrzymało się pod halą od kosza.Była ona ogromna.Nic z tego nie rozumiałam.Na mecz koszykówki w takim stroju ? On sobie jakieś żarty robi.Znów pan z siwymi włosami otworzył mi drzwi.Teraz ujrzałam coś pięknego.Była zrobiona podwójna droga ze świec ,a po środku niej były wysypane płatki czerwonych róż.To był po prostu cudowny widok.Mogłabym tak na to patrzeć cały czas.
-Przepraszam panienko.Powiadomiono mnie żeby pani powędrowała tą drogą.Ma doprowadzić do celu.
-Dziękuję za informację.
-Ależ nie ma za co.-No to w drogę.Szłam powolnym krokiem.To jest magiczne.Świece dają przepiękne światło.Gwiazdy migoczą na niebie.Jest przecudownie.Mam nadzieję ,że to nie sen ,z którego zaraz wybudzi mnie cholerny budzik z informację ,że zaraz mam iść do szkoły.Ścieżka doprowadziła mnie o wejścia głównego.Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.Zapalone było światło na recepcji lecz nikogo tam nie znalazłam.Popatrzyłam na listę."Wejdź na salę".No dobra.Odwróciłam głowę w lewą stronę.Znajdowały się tam automaty z batonami i piciem.Na wprost mnie była lada od recepcji.Odwróciłam głowę w prawą stronę i ujrzałam napis "Wejście na salę".Co za inteligencja.Powiedziałam sama do siebie z sarkazmem.Pchnęłam drzwi i ujrzałam znów coś cudownego mianowicie Justina.Uśmiechnęłam się.Podeszłam do niego pewnym krokiem.Przywitaliśmy się pocałunkiem w usta.
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję.
-Pewnie zastanawiasz się o co chodzi.
-Nie da się ukryć.-Splótł nasze palce i zaczął mnie prowadzić na trybuny.Weszliśmy na samą górę.
-Po co tutaj jesteśmy ?-Spytałam.
-Ponieważ będziemy oglądać film.Ale nie jakiś byle jaki tylko Titanica.-O matko ! Uwielbiam ten film jest taki romantyczny i w ogóle.Uwielbiam go oglądać.Zawsze na nim płacze.Najbardziej w momencie kiedy starsze małżeństwo leży na łóżku w swoich objęciach i wiedza ,że to już koniec.Po ich łożem wpływa woda z oceanu.Kocham to po prostu.-A potem zjemy kolację.Nie powiem gdzie.

(włączcie piosenka )
"Po filmie"
Tak jak myślałam.Popłakałam się.Teraz jedziemy w jakieś tajemnicze miejsce aby zjeść kolację.Justin cały czas mnie komplementuję.Jest przeuroczy.W końcu dotarliśmy na miejsce.Nie widziałam nic ponieważ było ciemno.Biebs otworzył mi drzwi za co dostał soczystego buziaka.Zawiązał mi oczy czarną przepaską.Wziął mnie na ręce jak panną młodą i gdzieś szedł.Przez cały czas podpytywałam cię gdzie idziemy albo chociaż dał jakieś wskazówki ale on nic nie powiedział.Gdy postawił mnie na ziemię oplótł moją talię swoimi ciepłymi dłońmi ,a jego podbródek wylądował na moim ramieniu.Poczułam także powiew wiatru w moich włosach.Od razu przypomniała mi się scenka z Titanica.Kiedy obydwoje stoją na dziobie tego wielkiego statku.Wypełniała ich miłość tak jak mnie i Jusa.Jus po woli zdejmował mi opaskę.Kiedy to zrobił zobaczyłam ocean.Gwiazdy migoczące na niebie odbijały się w tafli wody.Księżyc pięknie świecił tej nocy.Była pełnia.Ocean był spokojny tej nocy aż zapierało wdech w piersiach.Biebs powrócił do poprzedniej pozycji.
-Kocham Cię.-Szepnął mi do ucha.Ledwo pohamowałam łzy ale udało się.
-Ja ciebie też.-Jus wziął moje dłonie.Splótł nasze palce razem.Wyprostował nasze ręce.Uśmiechnęłam się bo wiem co robi.Odgrywa właśnie tą romantyczną scenę.Zaczęliśmy się namiętnie całować.Nasze języki tańczyły taniec radości jak i zarówno miłości.To aż nie do uwierzenia ,że dwoje nastolatków może połączyć taka wielka siła.
-Chodźmy coś przekąsić.-Powiedział brązowooki.Odsunął mi krzesełko jak prawdziwy dżentelmen.Zajadaliśmy się kolacją.Śmialiśmy do upadłego.Popstrykaliśmy kilka zdjęć i ruszyliśmy do domu.Gdzie porwał nas sen morfeusza.

Dziękuję za komy :*
paula
gratka97
Klaudia
Loveme1614
Księżniczka Slytherinu
kasia24209
Smiiley
Ada0709
lea in the show
NeverLetMeGo
...
Wronkosia
♥Natka♥
yourSmile
fastlook
maggie15
diary-of-life
lalunka

Wow ! Wow ! Nigdy .. na prawdę nigdy nie było tylko komów pod notką ! Jestem przeszczęśliwa ! Dziękuję Wam bardzo !!! Jesteście kochani ! :*:*:*:*:*

hm.. to co podnosimy stawkę ? 20 komów=NN
Tagi: )
13.05.2012 o godz. 21:32
(mina pierwsza po prawej http://24.media.tumblr.com/tumblr_lfdw3monb01qdcy7so1_500.png )

-Że..ż..że co ?
-Cathy ja na prwdę nie zrobiłem tego specjalnie.-Powiedział ze smutkiem w głosie.
-Jasne rozumiem tylko.O matko .. nawet nie wiem co mam powiedzieć.-Mówiłam drżącym głosem.
-Przepraszam.-Powiedział po cichu.
-Co mam.. mamy teraz zrobić ?
-Musisz iść do ginekologa.-Odparł.

"2 godziny później"
Leżę właśnie skulona na łóżku.Zadzwoniłam do lekarza ale dopiero wizyta jest za tydzień.Nie zrobię testu ciążowego.Wolę poczekać aby specjalista to ocenił.Mam nadzieję ,że nie będzie żadnego dziecka.Jestem za młoda z resztą jak Justin.W dodatku on ma karierę.Jeśli jednak okaże się ,że jednak jestem .. jestem w ciąży w tedy nie pozostanie mi nic więcej jak opuścić Jusa i wyjechać.Daleko ,żeby nie mógł mnie odnaleźć.Zamknęłam swoje powieki.Jestem roztrzęsiona.Nie wiem o czym mam myśleć.Poczułam znajomy mi zapach perfum.Otworzyłam oczy i ujrzałam jego twarz.
-Kochanie ... wiem ,że jesteś roztrzęsiona.Ale nie wiem w sumie dlaczego.Jeśli okaże się ,że będziemy mieli dziecko.To będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.Kocham cię i to mocno.-Przyssał się do moich warg.Położył prawą dłoń na moim brzuchu i uśmiechnął się.Na ten widok jakoś mi się od razu polepszyło.
-Nie chcę tego dziecka.-Powiedziałam prosto z mostu.Justinowi zniknął uśmiech z twarzy.Popatrzył się na mnie swoimi brązowymi oczami.
-Że co ?-Spytał z nie do wierzeniem.
-Jesteśmy za młodzi.Ty w dodatku masz karierę..-przerwał mi.
-No i co z tego ,że mam ?! Wielka halo.Zakończę ją.
-Nie możesz tego zrobić swoim fanom.Jesteś dla nich całym życiem.Oni cię potrzebują.
-Ale ty i nasze dziecko potrzebujecie mnie.To jest o wiele ważniejsze.
-Po pierwsze nie ma żadnego dziecka.Po drugie jeśli jednak będzie to nie pozwolę ci zakończyć czegoś co jest dla ciebie ważne.Kiedy okaże się iż jestem w ciąży wyjadę stąd daleko tak żebyś nie mógł mnie odnaleźć.-Powiedziała na jednym tchu.
-Nie wieże w to co teraz powiedziałaś.
-To uwierz bo to prawda.
-Jesteś bez serca.-Powiedział i wyszedł z pomieszczenia trzaskając mocno drzwiami.Dlaczego to akurat musiało si przytrafić właśnie mi ?! Łzy same zaczęły mi lecieć po polikach.

Oczami Justina
Nie do wiary ! Jak Cathy tak wgl mogła powiedzieć ! Jeśli się kogoś kocha to nie powinno się go opuszczać prawda ? W szczególności kiedy byśmy mieli dziecko.Usiadłem na jednej z kanap w salonie.Przetarłem oczy ręką.Fakt faktem iż gdyby było dziecko byłoby zapewne ciężko ale dalibyśmy sobie radę.Nie jesteśmy już dziećmi prawda ? Tylko ludźmi ,którzy potrafią już racjonalnie myśleć.

Oczami Cathy
Jednak nie wytrzymam.Muszę zrobić ten cholerny test.Przebrałam się i zbiegłam szybko ze schodów.
-Idę do apteki !-Krzyknęłam i wybiegłam z hacjendy.Z garażu wyjęłam rower.Ruszyłam na nim.Po 20 minutach byłam na miejscu.Kiedy kupowałam test sprzedawczynie się dziwnie na mnie patrzyła.Ale co się dziwić ? 15 latka kupująca taką rzecz ? A w sumie nie jedną bo wzięłam ich z 10.Kiedy wracałam do domu zauważyłam billboard (czyt.Bilbord).Wstąpiłam do kiosku.Kupiłam parę słodyczy.Stałam w kolejce do kasy kiedy przykuł mój wzrok pewien artykuł.Na okładce było napisane cytuję "Justin Bieber niedługo rusza w trasę koncertową z jego dziewczyną Cathy White".Wzięłam gazetę i również ją kupiłam.Zanim ruszyłam dalej w stronę domu.Przeczytałam ten temat.Było napisane ,że będziemy razem mieli trasę dookoła świata.Najpierw będę śpiewała ja ,a potem odbędzie się dalszy koncert tylko i wyłącznie z Justinem.No to się teraz doigrał.Wkurwiona zasuwałam szybko tym rowerem do chaty.Gdy byłam w domu najpierw postanowiłam zrobić testy ,a potem wpierdzielić Biebsowi.Ruszyłam do swojej łazienki.

"Po 10 minutach "
Nie jestem w ciąży.Na całe szczęście.Chociaż z jednym odetchnęłam z ulgą.Teraz czas pogadać z mym bojem.O ile jeszcze go tak mogę nazywać.Skierowałam się do salonu.Jus grał na playstation (czyt.plejstejszyn ) w jakiegoś kosza.Stanęłam perfidnie przed nim.
-Możesz mi odsłonić ?
-Nie.-Odpowiedziałam szorstkim głosem.
-Gram teraz ważny mecz i muszę go wygrać bo inaczej wszystko stracę.
-Jak zaraz nie przestaniesz ze mną rozmawiać to mnie stracisz.-Powiedziałam stanowczo.-Jus odłożył swoją zabawkę.
-Więc o co chodzi ?-Spytał obojętnie.-Rzuciłam w niego tym szmatławcem.
-Możesz mi to wyjaśnić ?-Spytałam jeszcze opanowana.Biebs zaczął czytać artykuł.
-Nie rozumiem o co ci chodzi.-Powiedział kończąc czytać.
Trzymajcie mnie bo zaraz nie wytrzymam.-Powiedziałam pod nosem wypuszczając powietrze z ust.
-Płacą ci za tą głupotę czy jak ?
-Uważaj sobie na słowa.-Odpowiedział marszcząc brwi.
-Dlaczego postanowiłeś za moim plecami zgodzić się za mnie ,że będę śpiewać z Tobą na koncertach ?-Powiedziałam z zaciśniętymi zębami.
-Kochanie...-Przerwałam mu.
-Nie nazywaj nie tak.-Wysyczałam wściekła.
-Cathy pamiętasz jak rozmawialiśmy na temat twojej kariery przed nowym rokiem ?
-Co związku z tym ?-Spytał krzyżując ręce na piersi.
-To ,że obiecałaś iż powrócimy do tego tematu.Więc nie masz się o co wściekać.
-Ale nie miałam namyśli od razu trasy koncertowej po całym świecie !-Krzyknęłam.
-Uspokój się ! Nie możesz się denerwować bo przecież możesz być tera w ciąży.
-Nie jestem.
-Cathy przestań.
-Mówię prawdę.Zrobiłam 10 testów i wyszły negatywnie.-Jus popatrzył na mnie smutnym wzrokiem.Zauważyłam łezkę w jego oku.Wstał z kanapy i wyszedł z domu.Pobiegłam za nim.Nie wyszedł jeszcze z ogrodu.Przyspieszyłam.Zablokowałam mu dalszą drogę.Teraz zobaczyłam ,że łzy spływały mu po policzkach.
-Justin....
-Zostaw mnie.-Odparł.
-Kochanie ale o co ci chodzi ?
-Najpierw mówisz mi ,że chcesz mnie opuścić i ,że wyjedziesz daleko abym nie mógł cię znaleźć ,a teraz ,że nie będziemy mieli dziecka.Nie wiem jak ty ale kiedy pomyślałem ,że po podłodze będą biegały małe stópki z naszymi genami to aż mi się chciało krzyczeć ze szczęścia.Ale jak widzę ty jesteś w siódmym niebie ! Jesteś zadowolona no nie ?!-Krzyknął i odepchnął mnie mocno od siebie.Pobiegł w jakimś kierunku.

Dzięki za komy :*:*:*
Klaudia
belieber98
yourSmile
kasia24209
Loveme1614
Ania534
EternalHope
adzia8

A więc zauważyłam ,że jest co raz mniej komów ... no to jeśli będzie 15 komentarzy dopiero pojawi się kolejny rozdział.Będzie to już 70 .. ! Więc jeśli Wam zależy aby był nn to bez problemów powinno się uzbierać :) ... :*:*:* Pozdrawiam :*:**:
Tagi: )
11.05.2012 o godz. 20:37
Przebudziły mnie promienie słońca.Leżałam na łóżku.Po namiętnej nocy wróciliśmy do domu.Impreza trwała do 6 rano.Dzisiaj wylatujemy prywatnym samolotem Jusa.Mamy lot o 16.Czyli do tego czasu trzeba posprzątać cały ten chlew co został.Odwróciłam głowę i ujrzałam słodko śpiącego bruneta.Uśmiechnęłam się promiennie na ten widok.Po cichu i bez szmerów wyszłam z łóżka.Podeszłam na palcach do szafy i wybrałam zestaw.Ruszyłam do łazienki.Umyłam ciało żelem kokosowym.Moje brązowe kosmyki związałam w kitkę.Usta musnęłam błyszczykiem.Odświeżona wyszłam z pomieszczenia.Zerknęłam na zegarek.O kurcze jest już 12 ! Mamy tylko 4 godziny ,a trzeba się spakować i posprzątać dom na błysk ! Popatrzyłam na Biebsa ,a ten spał.Muszę go jakoś obudzić.Podeszłam do niego i usiadłam na nim okrakiem.Musnęłam jego dolną wargę.Lekko się uśmiechnął.
-Kochanie wstawaj jest już strasznie późno ,a mamy dużo do zrobienia.
-Jeszcze chwilka.-Wymamrotał.
-Kotek nie ma czasu.-Otworzył swoje ociążałe powieki.Znów mogłam dostrzec jego połysk w oku.
-Ile mamy czasu do lotu ?-Spytał z lekką chrypą w głosie.
-4 godziny.Trzeba się spakować posprzątać dom i pewnie iść na zakupy bo nie ma nic w lodówce.
-Dobra to wstaje.-Powiedział.Zeszłam z niego.
-To ja zacznę już sprzątać.

"3 godziny później"
Dom ślnił czystością.Właśnie kończę się pakować w sumie jak każdy.Za 30 minut podjeżdża taksówka pod hacjendę.
-Skończyłam !1-Krzyknęłam zadowolona.
-Kochanie .....Pomożesz ?-Spytał Justin ,który miał problem z zapięciem walizki.
-Jasne.-Odparłam.Usiadłam na walizce.Biebs popatrzył się na mnie rozbawiony.Co ?-Spytałam zdezorientowana.
-Jesteś za lekka.-Odparł.-Ja muszę usiąść ,a ty zapiąć.
-Eh.. no dobra.-Tak jak powiedział to też tak zrobiliśmy.Teraz muszę wziąść prysznic i się przebrać.Na całe szczęście nie zapomniałam zostawić sobie dwóch zestawów.Jeden jak będziemy już w L.A bo przecież tam jest upał na całego ,a drugi na teraz.Podeszłam do łazienki.Umyłam się jagodowym żelem.Usta musnęłam błyszczykiem tak dla od miany o smaku jagodowym.Ubrałam się i wyszłam do mego boja.
-To ja już zejdę na dół.
-Ok.Walizki zniosę jak już się przebiorę.

Siedziałam na kanapie w salonie razem ze wszystkimi czekając aż zejdzie Justin.Taksówka ma zaraz podjechać.W końcu zszedł brązowooki z dwoma walizkami.
-No to ruszamy !-Krzyknął Chris słysząc klakson dochodzący z taxi.Zerwaliśmy się na równe nogi.Miałam zamiar ubrać kurtkę ale Jus mnie obrócił.Byliśmy bardzo blisko siebie.
-Mmmm... a wiesz ,że ja bardzo lubię jagody ?-Wymruczał mi do ucha leciutko je przegryzając.
-No to masz peszka mój drogi.-Powiedział po czym wystawiłam mu język.Założyliśmy obuwie i kurtki.Zamknęłam dom i ruszyliśmy w stronę pojazdu.

"W czasie lotu"
-Jusuuuuuutttiiiinnnnnnnn.-Mówiłam przeciągając.
-Coooooooooooooooooo ?-Zrobił dokładnie tak jak ja.
-Nudzi mi się.-Odparłam.
-Każdemu się nudzi.-Odparł Krysiak.
-Omg ! Jakie nudy !!-Odezwała się Catlin
-Mam pomysł !-Krzyknął radośnie Jus.
-Jaki ?-Odparł szczęśliwy Chris.
-Żaden chciałem tylko zobaczyć waszą reakcję.

"Po 8 godzinach lotu (wciąż są w drodze)"
Chris wymyślił zabawę żeby mówić jak bardzo się nam nudzi.Ja z Catlin się nie odzywałyśmy tylko głośno śmiałyśmy z ich tekstów.Teraz była kolej Kryśki.
-Stary,ja się tak nudzę ,że z chęcią bym wypierdolił za te małe okienko chociaż bym się nie zmieścił.Ale na całe szczęście Chuck Norris mnie nauczył jak to jest być prawdziwą Ninja.-Potem zaczę.i odpierdalać coś w stylu "Mody Na Sukces"
-Co ?!Przecież to mnie Chcuk nauczył wszystkich trików.Więc to ja jestem Ninja najlepszy.
-Czy to oznacza ,że Chuck nas zdradza ?-Powiedział Chris zasłaniając sobie dłonią buzię.
-Och nie ! Czy to jest w ogóle możliwe ?-Spytał Justin.
-Jak my teraz będziemy z tym żyć ?Jak ?-Dramatyzował Chris.
-Nie pozostaję nam nic więcej jak....-Przerwał Jusowi.
-Nie,nie mówisz tego na prawdę.-Justin skinął głową.
-Oznacza co ?-Spytała Catlin wczuwając się w rolę.
-Że .. ,że musimy wykupić wszystkie żelki świata !-Krzyknął Chris razem z Justinem zaczęli robić naleśniki w samolocie.Tego jeszcze nie było.Poszłam się przebrać bo byliśmy już blisko lądowania.Nareszcie bo ile można z tymi ubekami być w jednym pomieszczeniu ?

"w domu"
Postanowiliśmy ,że to Justin będzie mieszkał w moim domu przez ten miesiąc.Spakował walizkę.Zrobiłam mu miejsce w mojej garderobie.Oczywiście pomagałam mu się wypakować.Po Chrisa i Catlin przyjechał ich tata na lotnisku.Wielka szkoda.Fajnie by było gdyby pomieszkali z nami.A najlepiej by było gdybyśmy w 6 mieszkali razem w jednym domu.Kacper,Caroline,Catlin,Chris,Justin i Ja.Byłoby idealnie.Ja z moim bojem siedzimy razem w salonie na kanapie.
-Wiesz co ?-Spytał Jus.
-Co?
-Nic.
-TO po co się pytasz ?
-Bo chciałem usłyszeć twój anielski głos.
-Awwww... jakie to słodkie.
-Sie wie.-Wytknął mi język.
-Masz jakiś pomysł co by tu robić ?-Spytałam.On nic tylko się na mnie gapił.-Co się tak lampisz ?
-Chodź tu do mnie kociaku.-Justin chwycił mnie i zaczął całować po szyi.Zaczęłam piszczeć.
-Nie !! hahaha..przestań..-Piszczałam śmiejąc się.Biebs szepnął mi do ucha.
-Kici kici bądźmy nie przyzwoici.-Przyssał się do moich warg jak jakiś glonojad.Przejechał dłonią po moim udzie i od razu dostałam przyjemnych dreszczy.Swoje dłonie wplotłam w jego włosy.

"Następnego ranka"

Przebudziłam się w moim pokoju.Nie wiem jak tu się znalazłam ale okej.Justin nie było obok mnie.Więc to chyba czas żeby się ogarnąć.Podeszłam do szafy wyciągnęłam z niej ciuchy.Weszłam do łazienki i zrobiłam co trzeba.Gotowa zeszłam na dół.Zobaczyłam tam Jusa siedzącego na krześle takim jak w barach przy blacie kuchennym popijając sok pomarańczowy.Był wpatrzony w jeden punkt.Podeszłam od tyłu i się do niego mocno przytuliłam.On zaskoczony aż podskoczył z przerażenia.Dziwne nigdy tak się nie zachowywał.Odwrócił się do mnie przodem.Teraz ujrzałam jego oczy.Były takie inne.Przerażone ale zarazem przepraszające.Nic z tego nie rozumiałam.
-Coś się stało ?-Spytałam.On wydmuchał głośno powietrze z ust.
-Posłuchaj wiem ,że możesz mnie za to znienawidzieć ale błagam wysłuchaj do końca.
-Zaczynam się bać.-Powiedziałam przełykając ślinę.
-Wczoraj było fantastycznie.-Uśmiechnął się tak jak i ja.-Tylko ,że ja chyba .... to znaczy ... nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Najlepiej normalnie i prost z mostu.-Popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
-Wydaje mi się....oczywiście mogę tego nie pamiętać i mogło się dobrze potoczyć ...
-Justin do rzeczy.-Powiedziałam stanowczo.
-Jest prawdopodobieństwo ,że nie zabezpieczyliśmy się ostatniej nocy.

Dziękuję za komy :*:*

Anita
yoursmile
belieber98
kasia24209
adzia8
EternalHope
Smiiiley
Domcia-zobaczymy,zobaczmy ;d

Proszę o komentarze ! :*:*:* Jak tam majówka ??Udana?

Zapewne oglądaliście teledysk do Boyfriend .. i jak wrażenia ? Mi się podoba !


Tagi: )
06.05.2012 o godz. 22:08
(Mina Justina)

-Em..,że ..-Próbowałam się wysłowić ale jakoś mi nie wyszło.
-Ale się zabezpieczaliście ?-Spytała moja mama patrząc na Biebsa.On był w takim szoku ,że tylko kiwną głową.
-Jezu ale jestem zmęczona.-Powiedziała Catlin schodząc po schodach.
-Czemu ?-Spytał Jus przerażonym głosem.
-Wiecie moglibyście na serio być chociaż ciutkę ciszej.-Powiedziała biorąc jabłko do ręki.Popatrzyłam się na nią błagalnym spojrzeniem.Skumała o co chodzi.
-Oj dzieci,dzieci.-Powiedziała Pattie.
-Dobra chodźcie do salonu musimy wam coś powiedzieć.-Powiedziała moja rodzicielka.Jus znów wziął mnie w swoje ramiona.JB usiadł i wyszło ,że siedziałam na jego kolanach wtulona w niego.
-Słuchajcie wiecie doskonale ,że jutro jest sylwester.-Zaczęła mama Jusa.
-Na serio ?-Powiedzieliśmy równo z mym bojem.No to nieźle.Jak można było zapomnieć o tak hucznym dniu ?!
-Tak,na serio.Więc nas nie będzie bo idziemy zabalować.Więc macie chatę wolną.Możecie zrobić imprezę ale macie być bezpieczni.Jasne ?-Mówiła moja mamsa.
-Jasne-Powiedzieliśmy równo.
-I jeszcze jedno.Po sylwestrze macie lot powrotny.
-Jak to macie ?-Spytał Jus.
-Ja tutaj muszę pozałatwiać parę spraw.-Powiedziała moja rodzicielka
-A ja chciałabym tutaj jeszcze zostać i wspólnie zabawić się z Kamilą (imię Cathy mamy)-Czyli ja z Jusem przez miesiąc będziemy mieszkać razem.Idealnie !Popatrzyliśmy na siebie z wielkim uśmiechem.
-Ej ale my nie chcemy zostać jeszcze babciami !-Powiedziały.
-Jak sobie przypomnę te odgłosy z waszej sypialni.. czekaj Pattie jak to szło ?-Pytała moja mama.
-Oh..Cathy !
-Oh...Justin !
-Oh mój boże !-Dodało nasze rozkoszne rodzeństwo.Jezu ! Oni teraz będą tak non stop ?! Nie wyrobie pod tym dachem !Wtuliłam się w tors Biebsa ,żeby zakryć twarz.Pewnie byłam cała czerwona jak burak.

"Następny dzień-impreza"
Z moją kostką jest już lepiej mogę swobodnie chodzić choć to troszkę boli ale taki ból to nic.
Zaprosiliśmy znajomych Kacpra,Caroline.Jest wielka impreza.Chociaż jeszcze nie zeszłam na dół to ich wszystkich słyszę.Razem jest chyba z jakieś ponad 60 osób.Muzyka jest na cały regulator.Czekałam gotowa na Catlin.Po chwili wyszła.
-To co gotowa na imprezę ?-Spytałam.
-No ba.-Powiedziała.Zeszłyśmy razem na dół.Zaczęłyśmy tańczyć.Skończył się ten kawałek ale zaczął Tekst do podlinkowania...,.Uwielbiam tą piosenkę.Przyłączyła się do nas Caroline.Tańczyłyśmy do upadłego.O dziwo żaden z sąsiadów nie zadzwonił na razie po policję.Nieznajomi goście zaczęli z nami tańczyć.Szczerze powiedziawszy byli bardzo przystojni.Ale nie tak bardzo jak Jus.Ciekawe gdzie on jest.Postanowiłam go poszukać.Podziękowałam z taniec.Wzięłam kieliszek z wódką.Po raz pierwszy w życiu wypiłam.Smak był strasznie gorzki .Lecz powodował ,że chciało się o pić jeszcze i jeszcze więcej.Na całe szczęście mam rozsądek w głowie i on właśnie nie pozwolił mi na wypicie więcej zgorzkniałej ,białej substancji.Powędrowałam wzrokiem na kanapy w salonie.Siedzieli tam.Podeszłam do mego chłopaka trzymając w ręce kieliszek szampana.Usiadłam mu na kolanach.
-Witaj kochanie.-Ledwo powiedział.Czyli jest totalnie wstawiony.No cóż jest w końcu sylwester.Nie mam zamiaru być na niego zła no chyba ,że ostro przesadzi.Pocałowałam go w policzek i poszłam do dziewczyn.Siedziały przy barze i popijały drinki.
-No i jak się bawicie ?-Spytałam przysiadając się do nich.
-Świetnie.A ten drink jest zniewalający z nóg.-Powiedziała Caroline ,której język się już plątał.
-A ty Catlin ?
-Super.-Powiedziała bawiąc się różową słomką.
-Dziewczyny jest sylwester czas na zabawę !-Krzyknął do nas Jus idąc w naszą stronę.Szli z nim też Kacper i Krysiak.Papużki nierozłączki.Westchnęłam patrząc na mojego pijanego chłopaka.
-A teraz coś dla zakochanych par !-Krzyknęła jakaś blondyna stojąca przy wieży.W tle zaczęła lecieć wolna piosenka.Biebs wyciągnął ku mnie dłoń.Pociągnął lekko do siebie.Moje dłonie położył na swojej szyi ,a jego dłonie oplotły moją talię.Byliśmy bardzo blisko siebie.Stykaliśmy się swoimi czołami.Jus zaczął nucić piosenkę ,która leciała w tle.Pomimo ,że czuję od niego alkohol postanowiłam złączyć nasze wargi w jedność.Poczułam zgorzkniały i piwny smak jego warg.Lecz pomimo tego pogłębiłam nasz pocałunek.Jak widać Justinowi spodobał się mój ruch.Jedną dłonią Jus gładził mój policzek.Drugą zaś trzymał na dole na moich plecach przyciskając mocno do swoich ust.Jakby się bał ,że zaraz ucieknę.Oderwałam się od niego bo już zabrakło mi powietrza.Popatrzyliśmy na siebie i znów utonęliśmy w swoich oczach.Jego oczy były wypełnione szczęściem i iskierkami radości.Uśmiechnęłam się delikatnie.On także zauroczył swoim uśmiechem.
-Kocham Cię nad życie.-Szepnął mi do ucha.W jego głosie nie słyszałam już żadnego bełkoty jaki zawsze jest u pijakach z spod biedronki.
-Ja ciebie też.-Odparłam.Za każdym razem kiedy czuję smak jego warg na moich albo patrzymy sobie głęboko w oczy.Mam te same motyle w brzuchu co na początku kiedy go ujrzałam po raz pierwszy.
-Wiesz ,zawsze kiedy na ciebie patrzę czuję dziwne uczucie ,że pewnego dnia obudzę się i ciebie koło mnie nie będzie.Po prostu znikniesz.Tak jakbyśmy się nigdy nie spotkali.-Powiedział cały czas patrząc mi w oczy.
-Zawsze będę przy tobie.Rozumiesz?Zawsze.Nawet jak będziesz miał mnie już dosyć to i tak ja będę "Right Next To You".-Powiedziałam.
-Nigdy nie będę miał ciebie dosyć.Jesteś za piękna i za kochana żebyś mi się kiedykolwiek znudziła.-Znów połączył nas pocałunek.Był o wiele dłuższy i namiętniejszy od poprzedniego.Swoje palce wplotłam w jego włosy.Usłyszeliśmy brawa i gwizdanie.Oderwaliśmy się i rozejrzeliśmy.Byliśmy w kółku stworzonych prze reszty ludzi.Wtuliłam się w tors Jusa bo zawstydziłam się.
-Ej gołąbki !-Krzyknął Kacper.-Za półgodziny północ.
-Zapomniałem.Dzięki za przypomnienie ziom.-Powiedział Justin.Podbiegł do stojaka z kurtkami wziął swoją ,a moją nałożył mi na ramiona
-Kochanie chodźmy.-Skierował słowa do mnie.
-Ale gdzie ?Przecież zaraz jest północ.
-No właśnie.-mrugnął do mnie.Splótł nasze palce i ruszyliśmy tylnym wyjściem.Ruszyliśmy w stronę małego jeziorka.Ale zaraz skąd on znał to miejsce ? Bywałam tu kiedy byłam mała.Chodziłam tutaj razem z Wujkiem karmić kaczki.Jezioro nie było zamarzniętę a śnieg byl ledwo widzoczny na plaży.No tak przecież dzisiaj jest strasznie ciepło jak na zimę.Jus uśmiechnął się promiennie.Zanim weszliśmy na piasek.Mój boy wziął mnie w swoje silne ramiona.Szedł po piachu.Za zakrętu ujrzałam kajak.A na nim mnóstwo zapalonych świec.Jus delikatnie "włożył" do kajaku.Potem odepchnął go trochę i sam wskoczył do środka.Usiedliśmy razem wygodnie na ławeczce ,która znajdowała się tam.Byliśmy na środku jeziorka.O ile sięgam pamięci było tu strasznie płytko.Spokojnie można było przejść przez cała taflę wody.Jus chyba o tym wiedział bo jednym wiosłem zaparł o brzeg co spowodowało zatrzymanie się łódki.Rozejrzałam się w koło.Było totalnie ciemno.Popatrzyłam do góry i ujrzałam piękne gwieździste niebo.Jus wręczył mi do ręki kieliszek szampana.
-Kiedy ty to wszystko zaplanowałeś ?-Pytałam.Wciąż byłam w ogromnym szoku.
-Dla ciebie kochanie wszystko.-Odparł.
-I jak tu cię nie kochać ?
-No właśnie nie wiem.-Zaśmiał się.Lekko szturchnęłam go w ramię.
-Niedługo północ.-Odparłam.
-Obiecuję ,że tą noc będziesz pamiętać przez długie lata.-Powiedział tajemniczo.
-Mam się bać?
-Przy mnie nie musisz się niczego bać.-Spojrzał na wyświetlacz komórki.-Zaraz będzie północ.-Odparł z wielkim bananem na twarzy.To oznacz tylko jedno.Znowu coś wymyślił.Nim minęła chwila usłyszeliśmy trzaski.Spojrzałam do góry i ujrzałam fajerwerki.Były cudowne.Z cudownym chłopakiem obok.Lepiej sobie nie mogła tego wyobrazić.Oboje spojrzeliśmy na siebie.Stuknęliśmy kieliszkami.
-Chce żebyśmy już na zawsze byli razem.-Odparł.
-Niczego innego w życiu sobie nie wyobrażam.
-W przyszłości chcę mieć z Tobą małe,biegające kopie mnie.
-I żebyśmy mieli wspaniały ślub.
-I wspaniałe życie już do końca.-Odparł.Przyssał się do moich warg.To było magiczne przeżycie.Kolorowe światełka rozpryskiwały się na niebie ,a ja całuje się z najwspanialszym chłopakiem pod słońcem na środku jeziora.Czego chcieć więcej od życia ?W końcu zrobiła się zupełna cisza.
-Dziękuję.Odparłam.-Miałeś rację nie zapomnę tej nocy do końca życia.
-Ale to nie wszystko co przygotowałem na dzisiejsza noc.-Poruszał zabawnie brwiami.Nie skumałam o co chodzi.Więc Jus postanowił mi dać podpowiedź.-Seksownie wyglądasz.-Wymruczał mi do ucha przegryzając lekko moje ucho.
-No chyba cię teraz pojebało.-Odparłam.-Przecież jesteśmy w kajaku i to na środka jeziora.
-Nie zapomniane przeżycie hmm...?
-Nie ma mowy !
-Ale ja chce cię całą wycałować i kochać się z tobą całą noc.-Powiedział.Zaczął całować moją szyję.
-Niech zgadnę.Twoja duma męskiego Kanadyjczyka się odezwała?
-A żebyś wiedziała kochanie.-Powiedział cały rozpalony.Chciał rozpiąć zamek w mojej kurtce.Ale ja postanowiłam ,że się z nim podroczę.Kiedy on go rozsuwał ,ja go zapinałam i tak w kółko.
-Kochanie błagam jest tak podniecony ,że zaraz eksploduję.-Powiedział ,a raczej wydyszał (Hah.. co za słowo ;p).
-Ale przecież ja nic nie robię.-Odpowiedziałam jak niewinne dziecko.Wciąż kontynuując zapinanie zamka.
-Nie zapinaj ,błagam.-Wymruczał.
-Ale mi jest tak zimno.-udawałam.
-To ja cię rozpalę.-Powiedział zrywając ze mnie kurtkę.Rzucając ją gdzie na łódce.Położył mnie na "podłodze".Muskał wargami całe moje ciało.
-Jesteś nienormalny.-Odparłam rozbawiona całą tą sytuacją.Po czym nasz świat zawirował.


Dzięki za komy :*:*
IMissYou
paula
Księżniczka Slytherinu
kasia24209
kamila0604
EternalHope
elieber98
wika16
Klaudia
Smiiiley

Dziękuję :*:*:* Bardzo cieszę się ,że podobał wam się poprzedni rozdział ,a zwłaszcza końcówka ;p

Chciałam przeprosić ,że nie dodałam w dniu testów ale ostatniego dnia testów chciałam dodać lecz była dość długa awaria prądu i nie miałam jak ;/ Przepraszam :* Mam nadzieję ,że się nie gniewacie :*:* <3
Tagi: )
27.04.2012 o godz. 23:10
-Cathy nawet nie wiesz jakie niebezpieczeństwo ci groziło.-Powiedział spokojnym głosem.
-Nie takie jak tobie.-Powiedziałam spoglądając w jego czekoladowe oczy.
-Właśnie ,że nie.Jestem silny.-Powiedział pewien siebie.Odwróciłam się tyłem do brązowookiego.W pokoju panowała totalna cisza.
-Skarbie proszę cię.-Powiedział błagalnie.-Opowiedz mi wszystko po kolei.Proszę.Wzięłam głęboki wdech ,a po chwili powietrze wypuściłam ustami.Przekręciłam się tak ,że teraz leżałam na plecach.Patrzyłam tępo w sufit myśląc jak zacząć.
-No więc najpierw czułam ,że ktoś nas obserwuję.Ale to wiesz bo ci powiedziałam.-Justin kiwnął głową.-Potem dostałam smsy.Coś w stylu "Znowu będziesz moja " ,"Już niedługo będziemy razem szczęśliwi" ,"Seksownie wyglądasz dzisiaj aż mam ochotę cię schrupać ".-Poleciała mi łezka po chwili ją starłam.-Potem zadzwonił do mnie telefon.To był nieznany numer.Odebrałam go i krzyczałam "Kim jesteś" i wgl.Nikt nie odpowiadał.Popatrzyłam popatrzyłam przez okno i zauważyłam jakąś postać za krzakami.Czułam ,że mnie widzi.Dostałam kolejnego sms.Było napisane"Nie bój się mnie.Niedługo będziemy już na zawsze razem. " Później wy przyszliście.Wybiegłam z domu bo chciałam to sobie jakoś poukładać.Poszłam w moje miejsce.Zna je tylko ja ,Caroline i Kacper.To stary opuszczony dom na typowym odludziu.Jest tam pianino.Zaczęłam pisać i układać melodię do nowej piosenki.
-O czym była ?
-O tym ,że tak łatwo mnie nie zniszczy.Bo kiedy śpiewałam to czułam ,że ten psychol mnie obserwuję.I miałam rację.
-Jak to ?-Spytał podpierając się na łokciu żeby spojrzeć mi prosto w oczy.
-Po skończonej piosence zauważyłam ,że jakaś kartka leży pod drzwiami.Podeszłam i było tam napisane."Coś zrobimy z tym głosem kochanie.Będziesz szczęśliwsza u mojego boku.Z resztą niedługo się już sama dowiesz.Twój chłoptaś jest w niebezpieczeństwie ".W tedy wybiegłam z tego domku i biegłam ile sił miałam.Bałam się ,że ten gościu może wam coś zrobić.Jak dotarłam to na całe szczęście byliście cali i zdrowi.Późnym wieczorem zadzwonił do mnie telefon.Tajemniczy głos powiedział mi ,żebym przyszła na most jeśli nie chcę żeby coś tobie i Chrisowi oraz Catlin cokolwiek się stało.To co ja miałam zrobić innego ?Miałam pozwolić aby ten psychol coś wam zrobił ?!-Rozpłakałam się na dobre.
-Kochanie nie płacz.-Powiedział po czym przytulił moje ciało do jego.Łzy spływały po polikach.-Kochanie jestem przy tobie.-Mówił kojącym głosem.
-Ja cię przepraszam za to ,że nic ci nie mówiłam i wgl ale zrozum ,że ja chciałam waszego bezpieczeństwa.
-Rozumiem.-Po czym pocałował mnie w czoło.
-Nie gniewasz się na mnie ?-Spytałam
-Oczywiście ,że nie ale błagam nigdy tego więcej nie rób.
-Dobrze.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.-Najgorsze już za mną.Obawiałam się tej rozmowy.Myślałam ,że będzie kipiał złością.Jednak grubo się myliłam.
-Jesteś zmęczona?-Spytał przejęty.
-Tak,trochę.
-Przygotuję ci kąpiel w wannie.
-Nie ,nie trzeba.
-Ale..przerwałam mu.
-Kotek dam sobie radę.-Pocałowałam go namiętnie w usta.Pokuśtykałam do szafy.Wybrałam piżamę z Elmo i skierowałam się do łazienki.Nalałam ciepłej wody do wanny.Zdjęłam wszystkie części garderoby i weszłam.Oczywiście prawą kostkę ,którą miałam zabandażowaną położyłam na poduszce.Trochę dziwne uczucie jak wieje ci chłodny wiaterek i muska twoją tylko jedną stopę ,gdzie reszta ciała jest zanurzona pod cieplutką wodą.Dobra koniec tego relaksu.Raz dwa przebrałam się w piżamkę.Kostka mnie strasznie bolała dlatego nie mogłam stopy położyć całej na ziemi co powodowało ,że kuśtykałam.Stanęłam w progu drzwi.Chciałam dalej iść ale Jus zerwał się z łóżka i wziął mnie na ręce jak pannę młodą.
-Co ty wyprawiasz ?-Pytałam prze śmiech.
-Niosę cię do łóżka bo masz chorą nogę.
-Ale głuptasie jestem ciężka.Odstaw mnie na ziemie.
-Nie jesteś ciężka.-Zaprzeczył.Zaprowadził mnie do łóżka.Położył mnie na nim delikatnie.Musnął delikatnie moje usta.
-Zaraz wrócę idę się kąpać.-Powiedział.Przykryłam się kołdrą.Ten pomysł z ucieczką nie jest aż taki zły no nie ? Ale też nie jest taki wręcz doskonały.Kocham Justina.I byłoby mi strasznie źle bez niego.Jest jak mój własny tlen.Czyli bez niego nie ma życia.Poczułam jego zapach perfum.Po chwili już leżał obok mnie.Jus przybliżył się do mnie.Przytulił mocno.W jego ramionach czułam się taka bezpieczna.
-Kocham Cię.-Powiedziałam.
-Ja ciebie też.-odparł.
-W takim razie wykrzycz to całemu światu.
-Kocham cię.
-Czemu wyszeptałeś mi to do ucha ?
-Bo ty jesteś całym moim światem.-Odparł.Jezu jaki on kochany.Pocałowałam go namiętnie.Odwzajemnił pocałunek.Jus jeździł wodził ręką po moim udzie.Z ust zjechał na moją szyję i po chwili zaczął muskać mój dekolt.Chciałam żeby ta chwila trwała wciąż.Kochałam go nad życie.Było nam tak dobrze.Oddawaliśmy swoje uczucia dlatego nie odbyło się bez jęków.Potem zasnęliśmy.

"Rankiem"
-Kochanie wstawaj.-Powiedział Justin.
-Eh... no dobra.-Powiedziałam.Owinęłam się prześcieradłem.I weszłam do łazienki.Zrobiłam to co do mnie należy oprócz ubrania się bo zapomniałam ubrań wziąść.Owinęłam się beżowym ręcznikiem ,który sięgał mi do połowy ud.Jus pożerał mnie wzrokiem.Postanowiłam nie zwracać na to uwagi i wybrałam zestaw.Przebrałam się i wyszłam.Pocałowałam Jusa w usta.Justin znowu wziął mnie na ręce.
-Kochanie zobaczysz dostaniesz przepuhhliny przez mnie.
-Kotek powtarzam nie jesteś ciężka.-Odparł i ruszyliśmy na dół do salonu.Usłyszeliśmy już na schodach śmiechy.Tylko to nie były tych ubeków tylko naszych mam.Justin posadził mnie na blacie kuchennym.
-Hej.-Przywitaliśmy się.-One popatrzyły na nas.Spojrzały na siebie i po chwili znowu prasknęły śmiechem.To dość dziwne zachowanie nawet dla mnie.
-Em ... co was tak strasznie bawi ?-Spytałam.One znowu zaczęły się śmiać.
-I weź je tu zrozum.-Powiedział Biebs.
-No nic nas dzieci nie bawi tylko wiecie powinniście być czasem trochę ciszej.-Powiedziała Pattie.Że co niby ?! One nas słyszały ?!
-Oh...Justin..-Parodiowała moja mam mnie.
-Oh.. Cathy ...-Teraz parodiowała Pattie Jusa.
-Oh mój boże..-Powiedziały równo nas wciąż parodiowując.No nieźle.Spojrzały na nas i znowu zaczęły się łachać.Nam nie było zbytnio do śmiechu.Oboje byliśmy przerażeni i zszokowani.Chris zszedł ze schodów.Podszedł do Justina klepiąc go w ramie i mówiąc.
-No nieźle stary.Mam nadzieje ,że dałeś z siebie wszystko i nie schańbiłeś rodu prawdziwy męskich Kanadyjczyków.

Dzięki za komy :*:*

Karolcia
Loveme1614
kasia24209
belieber98
Smiiiley
Księzniczka Slytherinu
adzai8
EternalHope
mysterious

Dziękuje za te wszystkie miłe komy :* Na prawdę ! :*:*:* A więc jak na razie będę próbowała dalej pisać tego bloga ... :*

A do trzecioklasistów .. życzę powodzenia na testach ! Zobaczycie ,że wam się uda ! #Believe Ja dopiero za rok będę pisać ... czyli będę miała wolne ..może dodam nn w tym czasie ...

PS.Im więcej komów tym szybciej nn pozdrawiam :*
Tagi: )
23.04.2012 o godz. 21:04
Podeszłam do nich.Chciałam przyjąć wyraz twarzy jako "nie boje się was".
-Witamy drogą księżniczkę.-Powiedział Josh.
-Czego ode mnie chcecie.-Odparłam sucho.
-Grzeczniej masz się zachowywać.-Powiedział groźniej.Bartek stał i patrzył się na mnie smutnym wzrokiem.
-O co wam chodzi do jasnej cholery ?-Powiedział krzycząc w jego paskudną twarz.Za co zostałam spoliczkowana.
-Mówiłem grzeczniej !-Odparł.Poczułam jak krew spływa mi po policzku.

Oczami Justina
-Nie wieże jej.-odparłem gdy Cathy zamknęła drzwi pod pretekstem ,że "idzie do sklepu"Coś było w jej oczach co mówiło znacznie innego.Widziałem w nich nawet strach.
-Stary zaufaj jej.-odparł Chris.
-W parku powiedziała mi ,że czuje jakby ktoś nas obserwował.Ja nikogo nie widziałem.To już coś znaczy.
-Wiecie kiedy przechodziłam obok pokoju Cathy usłyszałam jak krzyczała "kim jesteś ?!".Potem weszłam do środka i zauważyłam ,że krzyczała do telefonu.Zerknęła na okno i po chwili szybko zasłoniła je roletami.-Odparła długowłosa.
-No a kiedy wróciła ,ja akurat schodziłem po schodach i kiedy mnie zobaczyła to energicznie podbiegła przytuliła.Widziałem ,że przedtem płakała.Pytała się czy wy jesteście w domu.-Powiedział Chris.
-Sami widzicie.-Odparłem.
-To co robimy ?-Spytał Krysiak.
-Idziemy jej szukać.-Powiedziałem po czym wyszliśmy z domu.Catlin została na wszelki wypadek.(zdjęcie żeby podkręcić klimat.)Szliśmy szybko żeby ją dogonić.-W oddali zauważyliśmy ją.Zamurowało mnie widziałem tam Josha i jeszcze jakiegoś kolesia.Nie znałem go.Chciałem od razu pobiec ale Chris mnie wepchnął w pobliskie krzaki.
-Stary odbiło ci !?-Krzyknąłem szeptem żeby nas nie zauważyli.
-Masz jakiś plan ?-Spytał.
-Tak, wjebać jednemu i drugiemu.-Powiedziałem surowo i podbiegłem do nich.Chris za mną.Uderzyłem Josha prosto w nos potem w podbrzusze.To były szybkie ruchy.Tym drugim zajął się Krysiak.Josh chciał się bronić i mnie uderzyć ale nie dał rady.Teraz za wszystko co zrobił Cathy ,za to ,że ją zgwałcił za to ,że ją uderzył.Byłem wkurwiony jak nigdy dotąd.Nasza walkę przerwał głos syreny policyjnej.Odepchnąłem Josha od siebie.Policjanci coś mówili po polsku.Nic z tego nie zrozumiałem.Cathy zaczęła z nimi rozmawiać.Była cała zapłakana ,a z jej policka lała się krew.Popatrzyłem się na nią.Wskazywała na tych dwóch dupków.Miałem ochotę jeszcze dowalić temu skurwysynowi.Popatrzyłem się na Chrisa.Był cały zmachany.Nie był podrapany tak samo jak ja.Czyli wygraliśmy.
Przybiliśmy ze sobą piątkę.Josha i tego drugiego zakuli w kajdanki.Josh popchnął Cath na co ona upadła na ziemię.Chciałem podbiec do niego ale Krysiak mnie zatrzymał.Radiowóz odjechał.Podbiegłem do mojej ukochanej.
-Kochanie co cię boli ?-Spytałem.
-Kostka.
-Jedziemy do szpitala.

"w domu po wizycie w szpitalu"

Oczami Cathy
Leżałam w łóżku w swoim pokoju.Okazało się ,że mam skręconą kostkę.Trzeba ją smarować żelem i zawiązywać bandażem.Mam ją oszczędzać.Na poliku miałam duży plaster.Nie podobało mi się to w ogóle ale co ja mogłam na to poradzić ?Kompletnie nic.Mama i Pattie o wszystkim się dowiedziały.Raport do policji podałam w tedy na dworze więc nie muszę do nich jechać jutro.
(włączcie)
Czemu to zawsze mnie musi coś spotykać ?Nie wiem sama.Co ja takiego złego zrobiłam ?!Leżałam skulona na łóżku.Samotna łza poleciała w kierunku białego plastra.Ktoś wszedł do pokoju.Byłam tyłem do drzwi.Nie chciałam patrzeć kto wszedł.Zamknęłam powieki.Chciałam żeby mnie tutaj nie było.Przeze mnie tych których kocham są ranieni i mają przeze mnie kłopoty.Jestem dla nich ciężarem.Tak wiele zmieniłam w ich życiu.Nie byłoby lepiej gdybym stąd odeszła.Tak po prostu wyszła i zamknęła drzwi za sobą.Bez niczego i nikogo.Zero wyjaśnień po prostu wyjść.Gdzieś daleko ,żeby tych na których mi cholerni zależy nigdy mnie już nie spotkali.Żeby zaczęli swoje życie na nowo beze mnie czyli ciężaru na karku.Powinni być w tedy szczęśliwsi prawda ? Żyć beztrosko.Żadnych problemów.Czasami czuję ,że blokuję ich przed zrobieniem czegoś co ich uszczęśliwi.Chris by nie musiał słuchać tego jak ględzę.Caroline mogłaby żyć według własnych upodobań.Być kim tylko chce.Mama byłaby szczęśliwsza.Były momenty ,że ona i ten skurwysyn mój ojciec mieli wątpliwości co do swoich uczuć.Rozwiedliby się gdyby .. no właśnie gdyby nie ja.Catlin na nowo mogłaby się związać z Justinem.A no właśnie Jus.On by był najbardziej szczęśliwszy ze wszystkich gdyby mnie nie było.Mógłby robić co tylko zapragnie.Pic tony alkoholu nie przejmując się ,że będę za to obrażona czy zła.Na swoim kącie zero bójek ,zero niebezpieczeństwa,zero przykrych wspomnień.Tak wiele krzywdy wyrządziłam mu w życiu.Kiedy chciał zapić ból przez mnie ,że go opuściłam.Ciął się.Do tej pory ma na nadgarstku ten sam napis "Cathy forever in my heart ".To jak niezmywalny tatuaż.Tyle dobrego byłoby gdybym nie wmieszała się w ich życie.Nie chcę ranić już nigdy więcej.Poczułam silna woń perfum ,których używał Biebs.Wciągnęłam zapach nosem.Był on rozkoszem dla moich nozdrzy jak i następnie całego ciała.Poczułam jego miętowy oddech.Przypomniały mi się wszystkie nasze wspólne pocałunki.Pragnęłam poczuć jego wargi na moich.Lecz czułam ,że nie powinnam.
-Cathy wiem ,że nie śpisz.-Powiedział czułym i delikatnym głosem.Potrafił mnie rogryść w każdym calu.Znał mnie na wylot.Ale czy ja znałam samą siebie ?
-Wiesz ,że nie uciekniesz od rozmowy.-Powiedział stanowczo lecz cały czas przyjaźnie.No właśnie rozmowa.Tego się obawiałam najbardziej ze wszystkiego.Choć miałam zamknięte oczy wiedziałam ,że na mnie spogląda.Otworzyłam po woli moje niebieskie tęczówki.Nie myliłam się był wpatrzony we mnie jak w obrazek.Tylko pytanie dlaczego ?Byłam zwykłą dziewczyną.Chociaż jednak nie.Byłam dziewczyną ,która sprawiała masę problemów i to każdemu kogo napotka.Zatonęliśmy sobie głęboko w oczach.Miałam ochotę rozpłakać się i wyjść.Iść jak najdalej stąd.Nie spoglądając za siebie anie razu.Zostawić to wszystko.Tych wszystkich.Ale czy to byłby właściwy wybór ?Czy faktycznie lepiej by było gdyby odeszła ?

Dzięki za komentarze :*:*
kasia24209
EmoCjonalnaHard
proudofmyself
adzia8
paula
/*/*/*/*/
Klaudia
belieber98

Co ro rozdziału .. masakra... nie wyszedł .. ;( nie wiem .. czy czas zakończyć te opowiadanie i zacząć inne czy co robić .... Kocham Was :*:*:*:*
Dziękuję za pozostawiana komentarze pod rozdziałami :*:*:*
Tagi: )
18.04.2012 o godz. 21:07
Podbiegłam do okna i nikogo nie zauważyłam.O co tutaj chodzi?! Cała byłam roztrzęsiona.Nagle telefon zaczął dzwonić.Był to numer zastrzeżony.Odebrałam.
-Halo?-Nikt nie odpowiadał była zupełna cisza.
-Halo ?!-Krzyknęłam do słuchawki.Nadal nic.
-Kim ty jesteś ?!-Krzyczałam aż przyszła Catlin do pokoju.Telefon się rozłączył.Nie wiedziałam co mam robić.Jeszcze raz spojrzałam za okno i zauważyłam jakąś postać za krzakami.Czułam ,że mnie widzi.Dostałam sms.

"Nie bój się mnie.Niedługo będziemy już na zawsze razem. "

Zasłoniłam energicznie okno roletami.Skuliłam się i zaczęłam płakać.To jest jakiś psychol.Catlin podbiegła do mnie.
-Cathy co się stało ?-Pytała.Nic nie mówiłam tylko płakałam.Dziewczyna wyszła.Co ja mam teraz zrobić ?!Nie wiem kim ten facet jest i czego chce ode mnie.Do pokoju wbiegł przerażony Justin.Jak mnie zobaczył bez wahania podbiegł i mocno do siebie przytulił.
-Kochanie co jest ?-Pytał troskliwym głosem.Nie chcę mu mówić o tych telefonach.Musze to samo jakoś załatwić.
-Nic.Po prostu się przestraszyłam to wszystko.-Skłamałam.
-Kotek popatrz mi w oczy i powiedz mi to.-Odpowiedział.Chyba coś wyczaił ,że nie mówię prawdy.Spojrzałam w jego tęczówki i nie mogłam z siebie wykrztusić ani słowa.Wstałam z podłogi i wyszłam z pokoju.Jestem silna i sama dam sobie rade kimkolwiek jest ten chłopak.Ubrałam kurtkę i buty i wyszłam z domu.Chciałam rozsądnie pomyśleć nad wszystkim.Chcę się udać do mojego starego miejsca ,której tutaj także miałam.Byłam tam bezpieczna bo nikt tam nie przychodził oprócz mnie ,Caroline i Kacpra.Wyłączyłam telefon żeby mieć święty spokój.Po 15 minutach byłam już w starym opuszczonym domku zbudowanym z drewna.Był on niedaleko strumyku.W środku domu panowała zupełna cisza.Kiedyś tu nie było nic oprócz starego pianina.Wszystko razem we trojkę odnowiliśmy.Mamy czerwoną kanapę ,stolik drewniany i inne rupiecie.Pianino kupiłam za swoje kieszonkowe.Nie martwimy się ,że ktoś tu przyjdzie bo to opuszczone miejsce.Żadnych domów w okolicy nie ma.Żadnego sklepu też nie.To właśnie tutaj spędzaliśmy nasze wagary.Tyle wspomnień.Podeszłam do szafki.Wyjęłam stamtąd kartki ,ołówek i gumkę.Skierowałam się do sprzętu.Usiadłam na krześle.Przetarłam ręką klawisze.Jeśli ten chłopak mnie teraz widzi.Niech wie ,że ja nie jestem jakąś laską ,która sobie z nim nie poradzi.Zaczęłam coś pisać na kartce.
PIOSENKA
Skies are crying
I am watching
Catching teardrops in my hands
Only silence as it's ending, like we never had a chance
Do you have to, make me feel like there is nothing left of me?


Zaczęłam powoli stukać o klawisze.Wydobywał się z nich jakiś dźwięk.Złożyłam to w całość.

You can take everything I have
You can break everything I am
Like i'm made of glass
Like i'm made of paper
Go on and try to tear me down
I will be rising from the ground
Like a skyscraper!
Like a skyscraper!


You can take everything I have
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper
Go on and try to tear me down
I will be rising from the ground
Like a skyscraper!
Like a skyscraper!


Go run, run, run
I'm gonna stay right here
Watch you disappear, yeah
Go run, run, run
Yeah it's a long way down
But I am closer to the clouds up here


You can take everything I have
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper, Oh
Go on and try to tear me down
I will be rising from the ground

Like a skyscraper!
Like a skyscraper!

Like a skyscraper!
Like a skyscraper!
Like a skyscraper!

Skończyłam śpiewać.Byłam zadowolona z tej piosenki.Usłyszałam szelest.Zauważyłam leżącą kartkę pod drzwiami.Podeszłam do niej i ujęłam w dłonie.

"Coś zrobimy z tym głosem kochanie.Będziesz szczęśliwsza u mojego boku.Z resztą niedługo się już sama dowiesz.Twój chłoptaś jest w niebezpieczeństwie "

Wiedziałam ,że mnie śledzi.Wybiegłam z domku.Biegłam ile sił miałam w nogach.Jak ten psychol coś mu zrobi..nawet nie chcę sobie tego wyobrażać.Łzy spływały mi po polikach.Byłam zmęczona ale nie mogłam przestać biec.Wbiegłam do domu.Nikogo nie było.O nie ! Nie to nie może być za późno.Nie ! To nie może być prawdą ,że ten psychol zabrał wszystkich ! Właśnie szczęśliwy Chris schodził ze schodów gwizdając.Podbiegłam do niego i zaczęłam mocno przytulać.
-Em....Cathy o co chodzi ?-Spytał zdezorientowany.
-Justin i Catlin są w domu ?
-No... a czemu mieli by nie być ?-Spytał patrząc na mnie jak na kosmitę.
-Nie ważne.-Odpowiedziałam.Zbiegłam do salonu zdjęłam kurtkę i buty.
-Kochanie gdzie byłaś ?Martwiłem się o ciebie.
-Poszłam na spacer.
-Nigdy więcej tak nie rób.-Powiedział z ulgą.
-Okej.

"Późnym wieczorem"

Mój telefon zaczął dzwonić.Odebrałam.
-Halo?
-Posłuchaj jeśli nie chcesz żeby twoim przyjaciołom jak i twojemu chłoptasiowi coś się stało to przyjdź za półgodziny na most.-Powiedział tajemniczy głos.Rozłączył się.Zatkało mnie.Wiem jedno muszę tam iść.Poszłam do drzwi.
-Misiek gdzie idziesz ?-Spytał Jus.No to teraz muszę coś wymyślić.
-Po zakupy.-Palnęłam pierwsze co nawinęło mi się na język.
-To pójdę z tobą.-O fuck.Cathy myśl !myśl co by tu wykombinować.
-Nie możesz bo chcę ci zrobić niespodziankę.-Powiedziałam pokazałam swoje ząbki.
-Kochanie...przerwałam mu.
-Zaraz wrócę.-Powiedziałam.Założyłam kurtkę i buty oraz wyszłam z hacjendy.

Gdy zbliżałam się do mostu serce biło mi co raz bardziej.Jest ciemno i jeszcze nadeszła mgła.Normalnie jak w jakimś horrorze.W oddali widziałam ciemn postać.To właśnie chyba ten chłopak.Szłam powoli głośno przełykać ślinę.Doszła do niego druga postać W końcu ujrzałam ich twarze.O mój Boże ! Serce biło mi co raz szybciej.To przecież Bartek i Josh.

Dzięki za komy :*:*
kasia24209
belieber98
/*/*/*/*/
Klaudia
EternalHope-hah spoko już są zbudowane :*
Loveme1614
Karolcia
Księżniczka Slytherinu
Smiiiley x3 :*:*:*
proudofmyself


Dedykuję ten rozdzialik Smiiiley za to ,że zostawiła 3 komy :*:*:* dzięki.Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakiego to daje kopa w zacny zadek.
Tagi: )
15.04.2012 o godz. 12:41
Rozejrzałam się w koło i nikogo nie zauważyłam.
-Coś się stało ?-Spytał zmartwiony Jus.
-Nie nic.-Odpowiedziałam zdenerwowanym głosem.
-Przecież widzę.Kotek powiedz.-Spojrzałam mi głęboko w oczy.No i zmiękłam.
-Po prostu czuję jak byśmy byli przez kogoś obserwowani.-Powiedziałam na jednym tchu.Biebs zaczął się rozglądać poważnym wzrokiem.
-Nikogo nie widzę.-Odparł spoglądając na mnie.
-Może po prostu mi się tak tylko wydaję.-Stwierdziłam.
-Nie masz co się martwić kochanie.Jestem przy Tobie.-Przytulił mnie mocno do siebie.-Poczułam ,że dostałam czymś mokrym i zimnym.Spojrzałam na Chrisa ,a on tylko się szeroko uśmiechnął.
-O nie ! Przegiąłeś !-Krzyknęłam.Wzięłam w dłonie śnieg i zlepiłam z niego kulkę śnieżną.Rzuciłam w niego.Wcelowałam prosto w jego grzywę.Oł yeah ! Tak zaczęła się wielka bitwa na śnieżki.Byłam cała mokra.Myślałam ,że to już koniec ale się grubo myliłam.Bo ktoś rzucił się na mnie co spowodowało ,że upadłam do wielkiego białego puchu.Leżał na mnie wyszczerzony Justin.No nie on jest już martwy.
-Bieber śnieg mi wchodzi tam gdzie nie powinien !-Krzyknęłam.On zaczął się ze mnie lać na całe gardło.
-Wygodna jesteś bejbe.-Powiedział i pocałował mnie namiętnie.
-Mnie to jakoś nie zachwyca więc łaskawcze zejdź ze mnie.
-Nie ma mowy.
-Proszę.-Powiedziałam patrząc na niego z poczuciem winy.Powinno pomóc.
-To na mnie nie działa skarbie.
-Nie ? No dobra sam tego chciałeś.-Stwierdziłam z szyderczym uśmiechem.Zaczęłam drzeć się na całe gardło."Ten gościu gwałci mnie w śniegu ! -Krzyczałam jak opętana.
-Widzisz tutaj w Polsce nikt mnie nie bierze za gwałciciela jak w L.A.
-Nosz kurcze.-Powiedziałam z grymasem na twarzy.
-No dobra zejdę pod jednym warunkiem.
-No dajesz.
-Że wykrzyczysz na całe gardło "Kocham cię".
-No dobra.Kocham Justina Biebera !!!!!-Krzyknęłam.Ten zwycięsko się uśmiechnął.Wstał i pomógł mi stanąć na nogi.Ruszyliśmy zziębnięci do chaty.Matki jak nas zobaczyły to zaczęły nas okrywać kocami i wgl.Pobiegłam do pokoju wziąść kąpiel.Nalałam gorącej wody do wanny.Weszłam tam po woli.Siedziałam tam dopóki woda nie zrobiła się zimna.Owinięta w ręczniczek wyszłam poszukać jakichkolwiek ciuchów.Wybrałam ten zestaw.Ubrana i orzeźwiona poszłam do mych ubeków.
-No to jakie plany ?-Spytałam siadając na zajebiście wygodnym fotelu.
-Idziemy do kina.-powiedział stanowczo Krysiak.Na co wszyscy przytaknęliśmy.Ruszyliśmy swoje zacne zadki i ruszyliśmy.Po jakiś 15 minutach byliśmy na miejscu.Na moje nieszczęście idziemy na horror.To Jus się tak uparł chociaż wiedział ,że moja psychika nie jest normalna na takiego typu filmy.Mieliśmy jeszcze sporo czasu to usiedliśmy na kanapie.Do Jusa zadzwonił telefon.Odszedł na bok.Strasznie krzyczał.Jestem na niego zła no ale nie mogę tak po prostu to zignorować.Po 10 minutach wrócił cały kipiał złością.
-Co jest ?-Spytałam.
-Scooter dzwonił powiedział ,że do jutra mam wymyślić jak będzie się nazywać moja nowa płyta nad ,którą będę pracować po nowym roku.Nie mam żadnego pomysłu.Zaczęłam myśleć nad nazwą bawiąc się moim wisiorkiem.Zobaczyłam ,że jest tam napisane "Believe".To świetna nazwa na album.
-Believe.-Powiedziałam radośnie.
-To świetne !
-Podoba ci się ?
-Pewnie ,dziękuję.-Powiedział po czym wessał się w moje usta.
-To dzwoń do scoota.-Powiedziałam.

"W domu Po Filmie"

Naszych rodzicielek nie ma.Pojechały gdzieś zabalować.Film był straszny i to na prawdę.Razem z Jusem się pokłóciliśmy.O jakiś bzdet no ale mnie wkurzył.Poszłam do pokoju.Gdzie był już JB.
-Kotek przestań się zachowywać jak dziecko.-Powiedział rozbawiony.Nie chciało mi się ciągnąć tej kłótni no bo faktycznie to było beznadziejne.Ale uwielbiam to jak na mnie patrzy gdy coś pomiędzy nami jest złego.Jego oczy w tedy ślnią bardziej i jest taki jak wielki misio.Poszłam do szafy i wybrałam seksowną piżamkę.Zrobię mu na złość.Niech się chłopak pomęczy.Wyszłam orzeźwiona z łazienki.Jus pożerał mnie wzrokiem.Stanęłam przed łóżkiem i patrzyłam na niego złym wzrokiem.
-Kotek..zaczął-Przerwałam mu.
-Pokażę ci twój pokój.-Powiedziałam.On zaczął się śmiać.
-Naprawdę tego chcesz ?-Spytał rozbawiony.
-Tak.-Przytaknęłam i ruszyliśmy na koniec korytarza gdzie znajdowała się jego sypialnia.
-Dobranoc.-Powiedziałam i odeszłam.Zamknęłam za sobą drzwi.Pogasiłam światła.Przykryłam cieplutką kołderką i próbowałam zasnąć.Lecz nie mogłam.Po tym głupim horrorze.Bo kiedy tylko zamykam powieki od razu przypominają mi się te najstraszniejsze sceny z filmu.Jakoś muszę dać rade spać.Minęło chyba z jakieś 2 h ,a ja mam uczucie ,że zaraz coś wyskoczy na mnie.Postanowiłam pójść do Jusa.Wzięłam telefon żeby świecić sobie drogę.Szłam po cichu na palcach.Non stop odwracałam głowę ,żeby sprawdzić czy nikt za mną nie idzie.Szłam tyłem i na kogoś wpadłam.Moje serce zaczęło bić jak szalone.Ktoś położył mi dłoń na buzi.Odwrócił mnie do siebie.
-Chris ty debilu !-Krzyknęłam szeptem.Walnęłam go z całej siły w ramię.-On zaczął się turlać ze śmiechu.
-Kopnął cię ktoś kiedyś mocno w zadek ?!
-Me zacne pośladki są za zgrabne na jakieś kopanie.-Popatrzyliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra idę do siebie.-Powiedział.Czyli znowu zostałam sama w tym ciemnym korytarzu.Zostało mi mały kawałek do przejścia.Postanowiłam go przebiec.Otworzyłam drzwi do pokoju Jusa.Usłyszałam jakieś chichot za mną.Odwróciłam się energicznie i nikogo nie zauważyłam. jak jest to małe dziecko z horroru ?! Wbiegłam do środka cała roztrzęsiona.Zobaczyłam słodko śpiącego Biebsa.Podeszłam do łóżka.Po cichu i delikatnie położyłam się koło niego i mocno go przytuliłam.JB się uśmiechnął.
-Wiedziałem ,że przyjdziesz.-Powiedział otwierając oczy i patrząc na mnie.
-Bo to wszystko przez Ciebie.-Powiedziałam oburzona.On zaczął się śmiać.
-Czyli nie jesteś już na mnie obrażona ?
-Jestem.-Powiedziałam.
-No to ja sobie idę.-Powiedział zrywając się z łóżka.
-Jak mi stąd pójdziesz to będę jeszcze bardziej obrażona.-Powiedziałam poważnym tonem choć w głębi duszy chciało mi się strasznie śmiać.Jus położył się z powrotem z wielkim smajlem.Pocałował mnie w czoło i tak zasnęliśmy.

"Następnego ranka"

Oczami Justina

Obudziłem się ,a koło mnie nie było Cathy.Wyszedłem z pomieszczenia żeby wziąść jakieś ciuchy.

Orzeźwiony poszedłem do salonu.Był tam już Krysiak.
-O.o stary ! Dobrze ,że jesteś.To co gramy ?-Spytał podając mi konsolę.
-No jak nie jak tak.-Odpowiedziałem uradowany.Graliśmy w jakieś wyścigi.Wszystkie mecze wygrałem.Usłyszałem ,że ktoś schodzi po schodach.Obejrzałem się za siebie i zauważyłem schodzącą piękność.Była strasznie seksownie ubrana.Przegryzłem dolna wargę.Jeny dlaczego ona musi mi robić aż tak nazłość ?!Nawet na mnie nie spojrzała.Podszedłem do niej.Wziąłem ją na ręce.Wszedłem po schodach.Szarpała się żebym ją wypuścił ale nic z tego.Weszliśmy do jej pokoju.Położyłem ją na łóżko.Położyłem się na niej i wessałem w jej malinowe usta.
-Przestań.-Powiedziała.
-Trzeba było tak się ubrać kochanie ?-Powiedziałem z uśmiechem.
-Tak,bo to miała być kara dla ciebie.-Powiedziała patrząc mi w oczy.
-Kochanie ale aż tak narozrabiałem ?-Wymruczałem jej do ucha.Ona zaczęła się śmiać.
-Dobrze wiesz ,że moja psychika jest pojebana jeśli chodzi o horrory.
-Oj tam.-Powiedziałem i wessałem się w jej wargi.-To już nie jesteś obrażona ?-Spytałem z nadzieją.
-Nie.-odparła.
-Idziemy do tych głąbów ?-Spytałem.Usłyszałem dźwięk sms i to nie był mój telefon.
-Zaraz przyjdę tylko zobaczę co znowu wygrałam.-Powiedział sarkastycznie.Zszedłem na dół.

Oczami Cathy
Poszłam po telefon.Sms od nieznajomego numeru.Weszłam w skrzynkę odbiorczą.

Znowu będziesz moja

Przeraziłam się i to nie na żarty.Tylko pytanie kim ta osoba może być ?!Nie pomyślałam nad tym i już dostałam kolejnego.

Już niedługo będziemy razem szczęśliwi

Kurdę o co chodzi ?!Kolejny sms.

Seksownie wyglądasz dzisiaj aż mam ochotę cię schrupać.

To jest jakiś psychopata czy jak ?!?? Kim ta osoba może być ? I czemu akurat teraz ?! W dodatku jest napisane po angielsku.Mam nadzieję ,że ktoś się pomylił.Oby.

Dzięki za komy :*
adzia8
belieber98
kasia24209
maggie15
Księżniczka Slytherinu ty zboczuchu ;p
EternalHope
Smiiiey
theklaudia
Klaudia

Nie podoba mi sie ten roździał ... ;/ jest koszmarny.. pisałam go kilka razy i za każdym usuwałam .... Postaram się dodać szybko i jakiś fajny czy coś.... dzisiaj zebranie więc czas budować bunkry i w nich zamieszkać .... Pozdrawiam :*
Tagi: )
12.04.2012 o godz. 15:00
żeby lepiej się czytało ;)


Jus delikatnie musnął moje usta.
-Proszę.-Powiedział po czym dał mi pakunek.
-Dziękuję.-Odparłam.Najpierw wyjęłam kopertę i ujrzałam dwa bilety na Hawaje.Popatrzyłam na Justina z szeroko otwartymi oczami.
-Kochanie ale to musiało kosztować majątek.Nie potrzebnie tyle pieniędzy..-przerwał mi składając pocałunek na moich ustach.
-Otwieraj dalej.-Powiedział z uśmiechem.
-No dobra.-Otworzyłam pudełeczko i ujrzałam pierścionek z literką "J".To cudowne.
-Podoba ci się ?-Spytał.
-Oczywiście ,że tak jest fantastyczny.Dziękuję-Powiedziałam po czym rzuciłam mu się na szyję.Justin wziął do ręki pierścionek i uklęknął przede mną.Założył go delikatnie na mój palec patrząc mi głęboko w oczy.Pocałował moją dłoń i wstał na nogi.Zaczęliśmy się całować.Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne.Biebs popchnął mnie na łóżko.Wyszło tak ,że on leżał na mnie.Jego rozgrzane wargi całowały namiętnie moją szyję.Jus jest strasznie napalony.Ściągnął ze mnie bluzkę.Dobierał się do mojego biustonosza ale coś mi się przypomniało.
-Justin ,a jak ktoś wejdzie ?-Spytałam.
-Przecież wszyscy śpią.-Odparł i kontynuował pocałunki.
-No ale zawsze może ktoś wejść.-Powiedziałam przejęta.Bo co by to było gdyby któraś mama weszła do środka ? Wolę nie myśleć o tym.Bym miała szlaban już na zawsze.Jus popatrzył na mnie zawiedzionym wzrokiem i poszedł do łazienki.Czyli ,że niby co ? Obraził się ? I weź tu takiego ogarnij.Usłyszałam jak woda zaczyna lecieć do wanny.
-Czyli jednak foch.-Powiedziałam sarkastycznie do siebie.No dobra trzeba ruszyć zadek do tego obrażalskiego.Za nim weszłam.Zamknęłam drzwi na zamek od pokoju.Ruszyłam do mego boja.Jus już siedział w wannie.Miał głowę skierowaną w bok i mnie nie zauważył.Zamknęłam za sobą po cichu drzwi na zamek jak w pokoju.Zdjęłam z siebie wszystko i weszłam do wody.Usiadłam okrakiem na Biebsa ,a ten dopiero w tedy na mnie popatrzył.
-Kochany obrażalski Pan Bieber.-Powiedziałam roześmiana.
-A ty za to jesteś moją kochaną myszką.-Odpowiedział i przyssał się do moich warg.

"Następnego ranka"
Obudziłam się wtulona w Jusa.Pocałowałam go w policzek.Ubrałam bieliznę i odbyłam swoją poranną czynność.Owinięta w biały ręcznik ,który sięgał do połowy ud podeszłam do szafy.Poczułam ciepłe palce oplatające moją talię.
-Dzień dobry kotek.-Powiedział z chrypą w głosie.
-Bry odpowiedziałam.
-Jak się spało ?-Spytałam przyjaznym głosem.
-Wspaniale.-Po czym mnie obrócił i namiętnie pocałował w usta.-A tobie ?
-Fantastycznie.-Odpowiedziałam po czym wróciłam do mojej poprzedniej czynności czyli wybieranie ubrań.Biebs usiadł na łóżku i zaczął szperać w komórce.Wzięłam zestaw i ruszyłam się przebrać.Włosy spięłam w wysokiego kucyka.Usta musnęłam truskawkowym błyszczykiem.Popsikałam się na wychodne perfumem.
-Justin ruszaj się.-Powiedziałam.On popatrzył się na mnie jak na jakiegoś kosmitę.
-Ale mi tutaj wygodnie.-Stwierdził.
-Czekam na dole bejbe.-Powiedziałam i skierowałam się do kuchni.Znalazłam tam nasze kochające się jak zawsze rodzeństwo.
-No siema ziomy.-Powiedziałam wskakując na blat.
-Siema-Powiedzieli równo.
-Co tam ?
-Muszę ci się pochwalić.-powiedziała podekscytowana Catlin.
-No dajesz.-Powiedziałam po czym wzięłam jabłko do ręki i zaczęłam je konsumować.
-Całą noc gadałam z Kacprem przez fona.
-O.o no to super !-Powiedziałam zz wielkim entuzjazmem.
-Ta super .-Powiedział zasmucony Chris.A no tak ! Ja nie myśląca jestem ! Miałam zadzwonić do Caroline.Wzięłam w rękę telefon domowy bo był koło mnie i wystukałam do niej numer bo znam na pamięć.Poszłam do salonu i usiadłam wygodnie na kanapie.Po chwili odebrała.
-Halo ?
-No siema co tam ?
-A spoko.
-Co ty na to ,żeby iść na spacer ?-Spytałam.
-Dobra to za półgodzinki po ciebie przypełznę.
-Ok.To pa.
-Pa.
Mam niezłego plana co do wyjścia.Wróciłam do tych ludziów.Był też tam mój ukochany .
-Ludzie za półgodziny idziemy na spacer.
-Ale tam jest tak zimno.-Powiedział zniesmaczony Krysiak.
-No to nie idź.-Powiedziała Catlin.
-Ubierz się ciepło i ruszamy się stąd razem z moją przyjaciółką Caroline.-Gdy mówiłam końcówkę patrzyłam na Chrisa i się uśmiechnęłam.
-No dobra to teraz żremy śniadanie no nie ?-Spytał mój boj.
-O.o ! To genialny pomysł.-Powiedział pożeracz żelków.Razem przybili sobie piątkę.
-No tak wiecznie głodni ludzie.-Powiedziała moja przyjaciółka.
-Oni ni są wiecznie głodni tylko mają żołądek bez dna.-Powiedziałam i szyderczo się uśmiechnęłam na co dostałam klapsa w tyłek od Jusa.

Właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi.Akurat bo właśnie się cieplej przebrałam .Podbiegłam do drzwi i uwaga to będzie najlepsze.Nie wywaliłam się po drodze ! Normalnie cud miód i malina.Z wielkim smajlem otworzyłam wrota do mej hacjendy.Ujrzałam uśmiechniętą buźkę.
-A no witaj.-Miałam zarąbisty humorek.W końcu Krysiak będzie szczęśliwy.
-Wchodź do środka zaraz wszystkich zawołam bo się cieplej ubierają.
-Jak to wszyscy ?-Spytała przerażona.
-Kochanie zejdź na dół.-Krzyknęłam.Jus zszedł w ogóle się nie przebrał.No cóż najwyraźniej lubi sobie pomarznąć.Caroline gdy zobaczyła swojego idola to ją totalnie zamurowało.
-Ty.. ty .. przecież to ty .. !-Jąkała się
-Jestem Justin.-Powiedział wyciągając rękę w jej kierunku.
-O kurwa przecież to Justin Bieber !-Powiedziała patrząc się na niego.
-Bardzo miło mi cię poznać.-Powiedział.
-Mi ciebie też.-Odpowiedziała na jednym tchu.
-Zmarzniesz.-Odparłam.
-Ty mnie ogrzejesz potem.-powiedział po czym zabawnie poruszał brwiami.
-Za wiele to ty sobie nie wyobrażaj młodzieńcze.-Wystawiłam mu język.Usłyszałam jak banda schodzi po schodach.Kryśka jak zobaczył Caro to normalnie go zamurowało z resztą wzajemnością.Czy li jestem po prostu genialna.
-No to ludności ma zbieramy się na dwór.-Powiedziałam.Ubrałam kurtkę i bucisze.Reszta poszła w moje kroki.Wyszłam ostatnia z haty i ją zamknęłam.Niech nasze rodzicielki jeszcze sobie pośpią bo licho ich tam wie czy czasem nie przeplotkowały całej nocy.Złapaliśmy się z Jusem za ręce.Chris i Caroline już się śmiali i szli koło siebie.Catlin szła taka osamotniona.Wiem co jej poprawi humorek.
-Ej ludzie skręcamy teraz w prawo.-Powiedziałam.
-Po co ?-Spytali.
-Po Kacpra.-Powiedziałam obojętnie.
-O.o to szybko chodźmy !-Powiedziała Catlin.Ruszyliśmy w kierunku jego domu.

Ulepiliśmy bałwana ! W samym centrum parku.Hah.No cóż.Zaczął padać śnieg.Już złapał mnie w tali i wessał się w moje usta.Czułam szczęście wypełniające mnie od środka.Oparliśmy czoła o swoje.Patrzyliśmy głęboko w oczy.Teraz nie potrzeba mi niczego innego.Ważne ,że jest koło mnie.Tylko miałam uczucie ,że ktoś nas obserwuję.

dzięki za komy :*:*
kasia24209 ;*
Dreamgirl ;*
adzia8 x2 :**:
EternalHope :*
belieber98 ;*
Księżniczka Slytherinu x2 :*:*
Loveme1614 :*
Smiiiley :*

Z okazji Wielkanocy tak jakoś postanowiłam napisać nn hah ... Jeszcze raz Wesołych Świąt i mokrego smingusa dyngusa
Tagi: )
08.04.2012 o godz. 22:07
Nigdy w życiu nie dostałem tak wspaniałego prezentu.Cath podeszła do mnie i usiadła obok mnie.
-Podoba Ci się ?-Spytała nieśmiało patrząc na mnie.Nic nie odpowiedziałem bo nie mogłem oderwać się od tej historyjki.
-Dobra zbieraj się idziemy do galerii coś kupimy dla ciebie jak ci się to nie podoba.-Powiedziała i podniosła się z kanapy.Odłożyłem album na stół i pociągnąłem ją za nadgarstek co spowodowała ,że znów znajdowała się koło mnie.Popatrzyła na mnie zdziwionym wzrokiem.Zacząłem ją namiętnie całować w jej malinowe usta.Nasze języki zaczęły tańczyć.Oderwaliśmy się od siebie bo zabrakło nam tchu.Popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
-To najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem.
-Naprawdę ci się podoba ?-Spytała uradowana.
-Oczywiście ,że tak.-Odpowiedziałem z uśmiechem.
-Aww........-Odezwała się Catlin.Uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem moją ukochaną w policzek.Zauważyłem ,że Chris podniósł się z kanapy.Zakładał właśnie buty.
-Ej ... ! Młody gdzie idziesz ?-Spytała Catlin.On nic nie odpowiedział nałożył jeszcze kurtkę i wyszedł trzaskając drzwiami.
-A temu co ?-pytałem.
-Eh.. pójdę za nim bo się jeszcze zgubi.-Powiedziała Cath.
-Poradzi sobie.-Stwierdziłem.

Oczami Cathy
Zaczęliśmy oglądać jakieś filmy.Nudziło mi się dosyć więc zaczęłam nad wszystkim rozmyślać.
Z Chrisem jest normalnie coraz gorzej.Smutno mi się tak jakoś robi.Muszę trochę pomyśleć nad idealna dziewczyną dla niego.Kto to mógłby być.Musi mieć piękny uśmiech.Przepiękne oczy żeby mógł się wpatrywać w nie godzinami.Zaczęłam tak rozmyślać nad całą resztą co mi Krysiak powiedział.Już wiem!
Przecież Caroline nikogo nie ma ! I nawet jest w jego typie.Muszę ich jakoś ze sobą połączyć.
-Kochanie chodź na górę.-Powiedział zmęczony Jus.Popatrzyłam na zegarek.Byłam w szoku bo była już 23 ! O szlak więcej nie będę rozmyślać.
-Dobra no to chodź.-Powiedziałam i poszliśmy do mojego pokoju.Nurtowały mnie dwa pytania.
-Justin a nasze mamy już wróciły do domu ?
-Tak.
-No a Chris ?
-Nie.-Powiedział obojętnie.
-I ty tak mówisz w spokoju ?!-Spytałam oburzona.Nosz kurcze.Jego najlepszy przyjaciel gdzieś błąka się po ulicach tego miasta ,a on tym się nawet nie przejął.
-Idziesz ze mną go szukać ?-Spytałam
-Teraz ?!-Spytał zdziwiony.
-No a kiedy ?!
-Dobra chodźmy.

Szukamy go po mieście i nigdzie go nie możemy znaleźć.Zostało tylko jedno miejsce.Czyli najgorsza dzielnica tego miasta.Nie boję się tam chodzić bo kiedyś tam mieszkałam.Więc zostałam wychowana w takim odrębnym środowisku.Wiem ,że kiedy coś mi grozi tamci ludzie mi pomogą.Dobra trzeba ruszać w drogę.Szliśmy w kierunku dzielnicy.Budynki co raz bardziej były zaniedbane.Kiedy ja tu mieszkałam nie było takiego chlewu.Mieszkania były zadbane tylko sąsiedzi na karku mieli policję.Szliśmy chodnikiem.
-Lepiej stąd chodźmy.-Powiedział Jus rozglądając się z poważną miną.
-Nie masz się co martwić znam tą dzielnicę na pamięć.-Brązowooki popatrzył na mnie z ciekawością.
-Mieszkałam tu kiedyś.-Odparłam na jednym tchu.
-Czyli tu spędziłaś całe swoje dzieciństwo ?
-Dokładnie tak.
-Nie wyglądasz na taką.-powiedział.
-Widzisz te garaże ?-Wskazałam ręką.
-Tak.
-Tam wchodziliśmy i sąsiedzi z bloku obok zawsze na nas krzyczeli żebyśmy schodzili.Robiliśmy im na złość i skakaliśmy po dachu.-Zaśmiałam się wspominając dawne czasy.
-Trzymaj mnie teraz za rękę bo idą jakieś typy.Jak się zbliża to schowaj się za mnie.-Powiedział z poważną miną.
-Kotek ale nic nam nie będzie.Spokojnie.-Powiedziałam przyjaznym głosem.
-Kochanie proszę cię.Nie przeżyję jak coś ci się stanie.-Powiedział parząc w moje tęczówki.
-Nic mi nie będzie.Chodźmy szukać tego pożeracza żelków.-Powiedziałam i znowu go szukaliśmy.Zauważyłam grupkę dresiarzy.Chyba kogoś zaczepiali.Przecież to Chris !Wsadziłam dwa palce do buzi i gwizdnęłam z całej siły.Kolesie popatrzyli na mnie z szokiem.Teraz ujrzałam ich twarze.Znałam tam jednego ,który się mnie bał bo kiedyś zrobiłam mu takie bagno jak był ze swoją dziewczyną ,że od tamtej pory mnie unikał.Reszty nie znałam ale mam to gdzieś.Podbiegliśmy do Krysiaka.
-Macie go natychmiast zostawić i odejść stąd bo za siebie nie ręczę.-Powiedziałam i popatrzyłam na tego co się mnie bał.Jego ksywka to Farba.Wiem ,że debilna no ale cóż.
-O.o bo co taka lasencja nam zrobi ?-Zakpił jakiś łysol.
-Daj siana stary.-Powiedział Farba.
-Lepiej się słuchaj swojego kumpla.-Odparłam.Ruszyli całą grupą gdzie w stronę garaży za blokiem.Odwróciłam się do chłopaków.Byli w szoku.
-Co tak się na mnie patrzycie ?-Spytałam
-Jakim cudem ty sobie z nimi tak szybko poradziłaś ?-Spytał Chris.
-Bo tutaj liczy się szacunek dzielnicy.-Odpowiedziałam.
-Ale skąd wy wiedzieliście gdzie będę ?!
-Bo ciebie szukaliśmy idioto !-Krzyknął wściekły Biebs.-Czy ty w ogóle czasem myślisz ?!-Popchnął go na ścianę.Widać ,że jest wściekły.Jak zaraz ich nie odciągnę od siebie to będzie źle.
-Chłopaki dobra.Ogarnijcie się.Teraz do domu.Ale to już !-Powiedziałam groźnie.Łaskawie się ogarnęli i ruszyliśmy do chaty.Było mi strasznie zimno bo w końcu jest już grubo po północy.Wreszcie dotarliśmy do domu.Weszliśmy po cichu żeby nikogo nie obudzić.Skierowałam się do kuchni.Nalewałam do siebie soku pomarańczowego.Upiłam łyk i poszłam do pokoju gdzie zastałam Justina.Podszedł do mnie i popatrzył prosto w oczy i powiedział.
-ty dałaś mi dwa najwspanialsze prezenty.Twoją miłość do mnie i przepiękną książkę z historyjką o nas.Teraz moja kolej.

Dziękuję za komy ;:*:*:*
adzia8
belieber98
EternalHope
kasia24209
Klaudia
Loveme1614
Księżniczka Slytherinu x2 :*:* i bardzo dziękuję za życzenia :*
Smiiiley
Dreamgirl

Dziękuję serdecznie :*:*:*:* Wesołego jajca wam życzę.Żeby kjuliciek był zajebisty i przyniósł wam co tylko zechcecie.No i co by wam tu jeszcze życzyć.Dużo szczęścia,miłości,radosnych dni no i więcej bieberowych snów.Żeby wasze wszystkie marzenia sie spełniły :*:*:*

Dziękuję za 33 obserwujących i ponad 14 tys. wejść dziękuję :*:*:*:*
Tagi: )
06.04.2012 o godz. 13:18
-Ja cię strasznie przepraszam za to..-Podbiegłam do Jusa i wpiłam się w jego malinowe usta nie dając mu dokończyć.Stęskniłam się i to strasznie.Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam tchu.
-Cholernie się stęskniłam.-Powiedziałam dysząc patrząc jego czekoladowe oczęta.
-Ja również.Przepraszam znowu cię za to całe zamieszanie przed świętami.Masz rację zachowuje się jak perfidny bachor.-Powiedział.-Przyjmujesz przeprosiny ?-Spytał błagalnym tonem patrząc w moje niebieskie tęczówki.
-Oczywiście ,że tak.-Powiedziałam z wielkim smajlem.
-Jeszcze raz Wesołych Świąt kochanie.
-Wesołych Świąt.-Odpowiedziałam.Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.W salonie było słychać roześmianych i szczęśliwych ludzi.Catlin cały czas gapiła się na Kacpra. Widzę tutaj nową parkęcje.Chris siedział smutny.Nie wiedziałam dlaczego.
-Chris co jest ?-Szepnęłam.
-Nie ważne.-Odpowiedział przygnębiony.
-Choć pogadamy.-Powiedziałam.
-To lepiej chodźmy na spacer.-Powiedział.Zgodziłam się.Kiedy ubierałam buty poczułam ciepłe palce oplatające moją talię.
-Kotek gdzie idziecie ?-Spytał.
-Muszę z Chrisem pogadać.-Odparłam.Ubrałam kurtkę i wyszłam razem z tym pożeraczem żelków.Skierowaliśmy się do parku.Chris w ogóle się nie chciał odezwać.Zrobię taki mały szantaż.Skręciłam do jakiegoś spożywczaka i zakupiłam paczkę żelków.Zapłaciłam i schowałam do kieszeni.Ruszyliśmy dalej.Weszliśmy właśnie na posesje wielkiego parku.Ławki były zaśnieżone.Lecz niektóre były zakryte pod wielkimi drzewami i nie było na nich ani troszeczkę białego puchu.Usiedliśmy tam.Postanowiłam przerwać tą ciszę pomiędzy nami.
-Chris to powiedz czemu jesteś smutny.-Powiedziałam na jednym tchu patrząc na chłopaka.Brązowooki wziął wdech ustami i potem je wypuścił.Nic nie powiedział.Podjęłam się kolejne próby.
-Jesteś smutny bo nie chciałeś tutaj przyjeżdżać ?
-To nie o to chodzi.-Odparł.
-No to o co ?
-Otaczają mnie teraz same pary.Jak zobaczyłem Catlin i Kacpra jak na siebie patrzą i wgl.To zrobiło mi się smutno bo ja nie mogę znaleźć drugiej połówki.
-Ale dlaczego nie możesz znaleźć w szkole na pewno jest jakaś dziewczyna co wpadła ci w oko.
-No właśnie nie.I to jest najgorsze.Chciałbym się zakochać po raz pierwszy ale nie mam jak.
-Na bank znajdziesz jakąś fajną laskę.-Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Tylko ile to jeszcze może trwać ? Chciałbym tylko żeby była w moim typie.-Powiedział rozżalony.
-To jaka powinna być twoja idealna dziewczyna ?
-To głupie.Nie chce mi się wymieniać.
-Za każdą wymienioną cechę dostaniesz żelka.-Powiedziałam wyjmując paczkę z kieszeni.Pomachałam mu przed oczętami.W jego tęczówkach skakały iskierki radości.
-No to co? Umowa stoi ?-Spytałam otwierając paczuszkę.
-No ba !-Krzyknął z wielką radością.
-To zaczynaj.
-Musi mieć śliczny uśmiech.-Powiedział.Dałam mu żelka.Pochłonął go z szybkością światła.
-Przepiękne oczy żeby mógł się w nie wpatrywać godzinami.-Dostał kolejnego.
-Musi mnie szczerze kochać.-Zaczął tak wymieniać aż paczka się skończyła.
-Uwierz mi ,że taka dziewczyna stąpa po tym świecie.
-Mam nadzieję ,że szybko ją odnajdę.
-Szybciej niż myślisz.-Odparłam.Ruszyliśmy swoje zadki bo trochę nam się zmarzło.W sumie to nawet bardzo.Telepaliśmy się z zimna.Weszliśmy biegiem do domu.Było nam obojgu tak zimno ,że nic nie czuliśmy.Jak Jus mnie taką zobaczył podszedł do mnie i mnie mocno do siebie przytulił.
-Kochanie zdejmij kurtkę będzie ci cieplej.-Powiedział.Posłuchałam się jego.Zdjęłam kurtkę i buty.Zaczęłam się dalej telepać z zimna.Justin pociągnął mnie za nadgarstek i przycisnął mocno do siebie.Jaki on jest ciepły !
-Masz.-Powiedziała Catlin podając mi koc.
-Dzięki.-Odparłam.Owinęłam si nim.Spojrzałam na salon gdzie siedział Chris opatulony kocami.
-Ja zrobię wam gorącą czekoladę.-Powiedział Kacper wchodząc do kuchni.
-Pójdę pod gorący prysznic.-Odparłam.Wyminęłam mego boja i ruszyłam po schodach na górę.Pchnęłam drzwi od pokoju.Podeszłam do szafy.Szukałam jakiś ciuchów ,kiedy Biebes wszedł.
-Wybierz sobie ubrania ,a ja ci uszykuje kąpiel.-Powiedział całując mnie w policzek.To słodko jak się on o mnie troszczy.Jest kochany.Szperałam w szafie i po jakimś czasie wybrałam te i właśnie brązowooki wyszedł z łazienki.
-Już gotowe kotek.-Pocałował mnie w usta i poszedł sobie.Weszłam do pomieszczenia.Cały czas byłam owinięta kocykiem.Spojrzałam na wannę i ujrzałam cud.Własny gałą nie mogę uwierzyć ,że Jus coś takiego dla mnie zrobił.Zdjęłam z siebie ciuchy i weszłam powoli do kąpieli.Położyłam głowę na poduszce i zaczął się prawdziwy relaks.Przymknęłam powieki.Po chwili zanurzyłam się cała.Minęło jakieś 40 minut i wyszłam odświeżona i ubrana z łazienki.Zeszłam na dół do wszystkich.Zobaczyłam grającego Jusa i Chrisa w jakieś wyścigówki.Podeszłam do znudzonej Catlin.
-Gdzie Kacper i moja rodzicielka z Pattie? Bo ich nigdzie nie widzę.
-Kacper pojechał do rodziny a dwie damy poszły na spacer.
-Podoba ci się mój kuzyn no nie ?-Spytałam na co Catlin się zaczerwieniła.
-To aż tak widać ?-Spytała nieśmiało.
-Na odległość.
-No wiesz .. on jest całkowicie w moim typie.
-W dodatku jest strasznie przystojny.-Stwierdziłam
-Kochanie mam nadzieję ,że to o mnie mówisz.-Powiedział Jus cały czas wpatrując się w plazmę.
-No ba !-Powiedziałam po czym zachichotałam.
-A czy on ma dziewczynę ?
-Jest wolny i chętny na ciebie.
-No coś ty.Ja się mu nie podobam.Proszę cię.
-A tak po za tym to ty nie kochałaś się.. czekaj to był Chaz czy Rayan ?
-To już nie ważne oni razem z Payton oddalili się od wszystkich.Maja nas gdzieś.Zaczęli zadawać się z takimi ludzi JP.. wiesz co mam namyśli tacy gangsterzy.
-No to nieźle.-Powiedziałam z niesmakiem.Właśnie przypomniało mi się ,że ja mam dla nich prezenty !
-Wiecie co przypomniało mi się coś.Zaraz wracam.-Odpowiedziałam i migiem wbiegłam po schodach i jak torpeda wleciałam do mojego pokoju.Zerknęłam pod łóżko.Wyjęłam trzy prezenty i wróciłam do salonu.
-No to wesołych świąt dzieci drogie.-Powiedziałam wręczając wszystkim po podarunku.Ale szczerzyli swe mordki.Ale Chris jak zobaczył taką dużą ilość żelków zaczął skakać jak nienormalny.Czyli mu się podoba.Zerknęłam na Jusa był wczytany w historyjkę.

Oczami Justina

Otworzyłem paczuszkę i ujrzałem nasze wspólne zdjęcia.Od razu uśmiech wskoczył mi na usta.Na końcu była historyjka.Zacząłem ją czytać.

"Za górami za lasami żył książę o imieniu Justin i skromna dziewczyna Cathy.On był bardzo sławnym księciem jak i przystojnym.Miał przepiękne oczy.Wiele dziewcząt z wioski wielbiły go.Jednak on nie chciał się z nimi umawiać.Pewnego słonecznego dnia książę wyszedł na balkon.Po drugiej stronie zaś był budynek ,w którym dopiero przeprowadziło się małżeństwo z ich córką w jego wieku.Jus był przygnębiony ,że nie może nikogo znaleźć w ten czas właśnie wyszła dziewczyna o niebieskich tęczówkach.Od razu wpadli sobie w oko.Codziennie spotykali się i poznawali coraz lepiej.Razu pewnego zaczęli ze sobą chodzić ponieważ czuli do siebie wielką magię jaką jest miłość.Ich kłótnie ,które pojawiały się często wzmacniały ich ze sobą jeszcze bardziej.Byli w sobie bardzo zakochani.Pomimo ,że byli z dwóch różnych światów żyli razem długie i szczęśliwe lata.Doczekali się własnego ślubu potem dzieci no i nawet przeuroczych wnucząt."

Dziękuję za komy :*:*:

Smiiiley
kasia24209
Wronkosia
belieber98
EternalHope :*:*:*:* x4
theklaudia
maggie15
proudofmyself
adzia8 :*
Klaudia
Loveme1614
LoveOneDirection

Dziękuję :*:*:8 i prezpraszam ,że tak długo .. wybaczcie :*:*

Przed świętami pojawi się jeszcze kolejny roździał obiecuję :*
To już 60 roździał... wow haha ;d;d jakaś rocznica normalnie ;p
Tagi: )
04.04.2012 o godz. 16:19
Wielki stos prezentów pod choinką.No nieźle.Przywitałam się ze wszystkimi bo szmat czasu ich nie widziałam.W tle leciało "świąteczne radio".Uwielbiam ten czas kiedy wszyscy siedzą przy jednym stole ,a w tle lecą kolędy.Przyszedł czas na podzielenie się opłatkiem.Nie wiem czemu ale zawsze kiedy dochodzi do tego to strasznie się denerwuję co mam mówić.Tak jakby języka mi zabrali.

Nareszcie już koniec życzeń.Odetchnęłam z ulgą.Usiadłam obok mojego kuzynostwa i zaczęła się kolacja.Niby ,że trzeba zjeść 12 potraw ale ja nigdy tyle nie zjadłam.Jakoś za rybą nie przepadam.No cóż.Po uczcie siedzieliśmy i rozmawialiśmy.Najbardziej rodzinka chciała obgadywać ze mną tematy.Czy mam chłopaka i wgl.Nagle gościu zaczął gadać.
-Mamy wielką niespodziankę.Otóż wielka gwiazda za oceanu chciałaby zaśpiewać dwie świąteczne piosenki i to z dedykacjami.-Powiedział jak jakiś nakręcony.
-To ja Justin Bieber chciałbym zadedykować pierwszą piosenkę pewnej dziewczynie ,którą chciałbym strasznie przeprosić i życzyć jeszcze raz Wesołych Świąt.To dla Ciebie Cathy.-Powiedział ,a mi serce co raz szybciej biło.Zaczęła lecieć piosenka.Słuchając jej zrobiło mi się ciepło w duszy.Uśmiechnęłam się.Justin jest niesamowity.Kocham go całym sercem chociaż wiem ,że to dziwnie brzmi z ust 15-latki ale taka jest prawda.Kiedy stąd wyjeżdżałam byłam załamana bo tutaj miałam przyjaciół i rodzinę.Ale tam mam teraz najwspanialszego chłopaka na świecie.Biebs to najlepsze co mnie w życiu spotkało.Wątpie żeby ktokolwiek mógł zaprzeczyć gdyby był w mojej sytuacji.Widzę ,że rodzince spodobała się piosenka bo się wsłuchiwała w każde słowo.Kacper uśmiechnął się do mnie.To mój starszy kuzyn.Ma 17 lat.Jest przezabawny mamy ze sobą zajebisty kontakt.On chyba wie co tu się kroi.Odwzajemniłam uśmiech.Pieśń się skończyła ,a zaczęła lecieć druga z dedykacją dla wszystkich Polish Beliebers.
-No to czas na prezenty ! -Powiedziała moja ciocia.Dzieci na tą informacje krzyknęły radośnie.Popatrzyliśmy się na siebie z Kacprem i zaczęło nam odbijać.
-W końcu też jesteśmy dziećmi no nie ?-Spytałam go z wielkim bananem.
-A no.-Odpowiedział susząc zęby.
-Prezenty !!!! -Krzyknęliśmy i wyszliśmy na środek salonu zaczęliśmy odpierdalać nasze tańce połamańce.Dzieciaki się do nas przyłączyły.

Zmęczona opadłam na łóżko.Jutro Justin przyjeżdża z całą gromadą.Będzie zajebiście.Nie mam pojęcia o której przybędą.Jest już 23.No to nieźle nas pojebało.Na pasterkę nie chce mi się iść.Kacper i ja jutro pójdziemy żeby nie było.Ruszyłam do łazienki.Napuściłam wody do wanny.Zrobiłam giga pianę.Weszłam do niej i zaczął się mój relaksik.Po godzinnej kąpieli ubrałam się w piżamkę i poszłam lulu.

"Następnego ranka"
-Wstawaj !!!!!!!!-Krzyknął mi ktoś do ucha z megafonu.Kacper kurde ma takie pomysły na pobudki ,że nikt go nie przebije.
-Jebnięty jesteś !-Krzyknęłam on zaczął się ze mnie śmiać.-Ej a która jest wgl na osi ?-Spytałam.
-13.
-Łosz kurczaczki pieczone.-Wstałam szybko i szukałam jakiś ciuszków.
-Pamiętaj ,że masz 15 minut tylko bo musimy iść do kościoła.Wzięłam eleganckie ciuchy i ruszyłam do łazienki.Usta musnęłam błyszczykiem ,a rzęsy machnęłam tuszem.Moje naturalne loki rozpuściłam.

Ruszyliśmy do kościółka.W świątyni była cisz bo Ksiądz czytał kazanie akurat Kacprowi i mi się strasznie nudziło.Mój jakże inteligentny kuzyn włączył na całą głośność Sexualna Niebezpieczna.Niestety nasz błąd bo nie rozejrzeliśmy się ponieważ w okół nas siedziały same mohery.
-Wiej !-Krzyknęłam.Wybiegliśmy stamtąd.Trochę podostawaliśmy z torebek.Niektóre były twarde nie powiem.
-Co one tam kurwa trzymają ?-Powiedział obolały.Wybuchnęłam śmiechem.Jakiś gostek do nas podszedł.
-Dzieciaki będziecie królami internetu.-Powiedział rozbawiony.
-Niby czemu ?-Spytał Kacper.
-U.. nagrywali nas komórką ?-Spytałam zaciekawiona.
-Jak tak to niech mi to wyślą -Powiedział kuzyn.
-O ! Mi też.-Powiedziałam podekscytowana.
-Owszem nagrywali.Ale nie komórką tylko profesjonalną kamerą.Ta msza była nagrywana i puszczana w telewizji.-Powiedział.
-Łosz kutwa.-Powiedziałam.

Wracaliśmy do domu.Słuchając tegoJakieś dziwne tańce zaczęliśmy odwalać.I śpiewaliśmy.Hah.To było genialne ! Kacpra tańce były tak łachowe ,że normalnie zrobiłam na środku ulicy żółwia.Ludzie mieli z nasz niezły łaszek.Ale nam to nie przeszkadzało.Jeszcze lepiej się bawiliśmy.Niby takie stare ale jare no nie ?!Nie wiem jakim cudem on wgl miał to na fonie.Było mi tak gorąco jakbym się opalała na jakieś plaży ,a przecież jest -13 stopni.Wpadliśmy do mojego domu cali rozbawieni.Nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu.Oczywiście Kacper dalej nie wyłączył tej muzyki.Ja już leżałam na podłodze bo nie wytrzymywałam ale on był silny i dalej tańczył.
-Cztery razy po dwa razy osiem razy raz po raz.O północy ze dwa razy i Nad razem jeszcze raz ! -Zaczął to śpiewać.Piosenka się skończyła więc w końcu mogłam wstać.Byłam cała rogrzana i czerwona.
-Jesteście nie możliwi.-Powiedziała moja mama z kuchni.
-Sie wie.-Odpowiedział mój towarzysz.
-Cathy !!!!-Krzyknął ktoś ze schodów.Odwróciłam głowę i ujrzałam Catlin no i rzecz jasna Chrisa.Przywitałam się z nimi.Przedstawiłam ich wszystkich sobie.Pattie schodziła ze schodów i tez radośnie się przywitałyśmy.
-A gdzie jest Justin ?-Spytałam nigdzie go nie widząc.
-Kłóci się ze Scooterem przez telefon od jakiejś godziny.Byłam u niego żeby dał już spokój ale wiesz jak to Jus.-Powiedziała jego rodzicielka.
-A gdzie jest ?
-U ciebie w pokoju.
-Ok.To ja was na chwilkę przepraszam.-Powiedziałam i poszłam w kierunku mego ruma.Już przed drzwiami słyszałam jak się kłoci.Jest nieźle wpieniony z tego co słyszę.Weszłam po cichutku.Akurat się rozłączył.Odwrócił do mnie przodem.Nasze spojrzenia się zetknęły.Jak ja się za nim strasznie stęskniłam ! W jego oczach było widać ,że skakały iskierki radości.
-Cathy.-Powiedział stęsknionym głosem aż kolana sie podemną ugięły.

Dzięki za komy :*
Loveme1614
theklaudia
Smiiiley
kasia24209
Klaudia
adzia x2 :*:*
belieber98
maggie15
Wronkosia
EternalHope x4 :*:*:*:*

Dydykuje ten roździał EternalHope za dodanie tylu komów :*
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział ;)
Tagi: )
28.03.2012 o godz. 21:18
Zobaczyłam stojącą Caroline.Ale nie jako plastika tylko dawną.Z którą się przyjaźniłam.Aż oczom nie mogę uwierzyć.
-Cześć.-Wydukała nieśmiało.
-Cześć.-Odpowiedziałam patrząc się na nią jak na ducha.
-Możemy pogadać ?-Spytała
-Jasne.Wejdź.-Zaprosiłam ją gestem ręki do środka.Dziewczyna weszła.
-Chcesz może coś do picia ?-Spytałam
-Nie ,dziękuję.
-No to chodźmy do mojego pokoju.-Ruszyłyśmy.Ja usiadłam na dywanie ,a on na łóżku.Wciąż nie mogłam przestać się na nią patrzeć.
-A więc wiem ,że się dziwisz jak wyglądam bo przez jakiś czas byłam typowym plastikiem.Ale to dlatego ,że kiedy się do mnie nie odzywałaś tak długi czas pomyślałam iż mnie kompletnie olałaś no i w tedy nie mogłam się odnaleźć i jakoś tak wyszło ,że zaczęłam zmieniać.-Powiedziała patrząc w dół.
-Nie wiem co powiedzieć.-Powiedziałam nieśmiało.
-Cathy wiem ,że zniszczyłam naszą przyjaźń ale możemy zacząć od nowa ? Tak jakbym niczego nie popsuła ?-Spytała patrząc na mnie.W sumie to widzę ,że jest jej przykro.Ludzie w końcu mogą się zmieniać no nie ? I każdy zasługuje na drugą szansę.
-Myślę ,że fajnie by było znów się przyjaźnić.-Odparłam z bananem na twarzy.
-Czyli znów jesteśmy przyjaciółkami ?-Spytała z radosnym głosem.
-Oczywiście ,że tak.-Rzekłam na co Caroline przytuliła mnie mocno.Odwzajemniłam uścisk.Wtedy zobaczyłam bransoletkę ,którą dałam jej przed moim wyjazdem do słonecznego L.A.
-Wciąż ją nosisz ?-Spytałam.
-No jasne.

Caroline i ja dalej jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami.Zaczęłyśmy sobie opowiadać o wszystkim co się działo przez ten szmat czasu.Dowiedziałam się ,że nadal jest wielką fanką Justina.Czyli nic się nie zmieniła.Rozmawiałyśmy tak do późnego wieczora aż zadzwoniła do niej mama i niestety musiałyśmy się pożegnać.
-O kurczaczki pieczone !-Powiedziałam sama do siebie.Przecież ja nie mam prezentu dla niej ! O shit ! Zerknęłam na zegarek.Jest godzina 20.. do 21 jest otwarta galeria.To jestem w czarnej dupie jak nie zdążę.Zgarnęłam tam najpotrzebniejsze rzeczy.Zbiegłam na dół i oczywiście się wyjebałam na schodach.Zrobiłam jakieś fikołki , koziołki i w końcu zetknęłam się z podłogą.
-Matko córciu nic ci nie jest ?! -Podbiegła do mnie roztrzęsiona mama.
-No co ty .Przecież jak byłam mała to karmiłaś mnie tymi danonkami.
-Dziecko ty nie normalna jesteś.-Powiedziała patrząc na mnie jak na jakiegoś kosmitę.
-Nienormalna jestem bo mi kazałaś oglądać pedalskie Teletubisie.-Odparłam.Rodzicielka zaczęła się ze mnie lać.No cóż bywa.Pobiegłam do drzwi bo przecież czasu nie mam.Jak dobrze ,że mieszkam w centrum miasta.Biegłam nie robiąc sobie żadnych przerw.Ale akurat mi się zaświeciło czerwone światło.
-Nosz kurcze !-Krzyknęłam sama do siebie.Nie dość ,że czasu nie mam to jeszcze te światła zaraz doprowadzą mnie do szaleństwa !Chodziłam przed białą linia ,która jest granicą od jezdni.Łaziłam i łaziłam.Aż w końcu mnie olśniło ! Przecież tutaj trzeba przycisnąć taki czerwony guzik żeby się zapaliło zielone światło !Jaka jak kurwa inteligenta jestem !

Wjebałam się do Apartu i zaczęłam szukać jakiś błyskotek.
-Jest znalazłam !-Krzyknęłam na cały sklep.Na co ludzie się na mnie dziwnie gapili.Jakoś mnie to guzik obchodzi.Ale chwila ! Przecież tutaj tyle ludu nie było ! Jest taka kolejka jakby ktoś sławny rozdawał autografy.No trzeba coś wymyślić bo za 5 minut zamykają galerię.
-O ja cie gacie po tacie ! Przecież to jest we własnej osobie Usher !-Krzyknęłam ,a raczej zapiszczałam.Ludzie jak zaczęli wybiegać ze sklepu.Normalnie nagle kolejki nie było.
Zaczęłam śmiać się jak nienormalna.Podeszłam na luzie do kasy.
-Co za debile-Powiedziałam cały czas śmiejąc się.Zapłaciłam kulturalnie i na spokojnie wyszłam na świeże powietrze.Teraz na lajcie mogę wrócić do hacjendy.

Następnego ranka.

Spałam sobie smacznie ale mnie brutalnie obudzono.Więc czas iść do łazienki.Wykonałam poranne czynności.Ubrałam się włosy splotłam w warkocza.Dzisiaj wigilia.Normalnie się ciesze ! Wyjrzałam przez okno i zauważyłam spadające płatki śniegu z nieba.Uśmiechnęłam się szeroko.Usłyszałam jak ktoś puka do drzwi.
-Proszę.-I me oczyska widziały Caroline.
-Hej, nie przeszkadzam ?-Spytała
-No coś ty !
-Wesołych Świąt.-Powiedziała po czym dała mi pakunek.Ogarnęłam się i zajrzałam pod łóżko bo tam wszystkie prezenty trzymałam.Wzięłam ten dla niej.
-Wesołych Świąt !-Krzyknęłam z wielkim bananem i dałam jej pudełeczko.Ona podała mi do ręki jej podarunek dla mnie.Otworzyłam i ujrzałam takie same kolczyki co ja jej kupiłam.Spojrzałyśmy na siebie i wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Te nasze pojebane mózgi.-Powiedziałam przez śmiech.

****Wieczór***
Byłam już gotowa.Wigilia odbywa się u nas w salonie.Zaprosiliśmy naszą rodzinę.Krążyłam po pokoju z telefonem w ręce.Wszyscy moi znajomi już do mnie zadzwonili z życzeniami ale najważniejsza osoba w moim życiu tego nie wykonała.Westchnęłam.Może to właśnie ja powinnam zadzwonić?

Oczami Justina
Siedziałem na łóżku.Jest godzina 6 rano.Nie mogłem spać.Dzisiaj wigilia.Dzisiejszy dzień będzie do dupy.Postanowiłem wykonać do niej telefon.Odebrała za pierwszym sygnałem.

Oczami Cathy

On dzwoni ! Szybko odebrałam.
-Halo?
-Cześć Cathy.-Powiedział nieśmiało.
-Hej.-Odparłam.Tak jakoś dziwnie się z nami rozmawiało.Nie wiem dlaczego.W głosach naszych było skrępowanie.To dziwne uczucie.
-Nie przeszkadzam ?-Spytał
-Nie no coś ty.
-Chciałem Ci życzyć Wesołych i pogodnych Świąt.
-Dziękuję i ja życzę dokładnie to samo dla ciebie.-Odpowiedziałam.
-Dziękuję.-Nastąpiła chwilowa cisza.-Tęsknie za Tobą.-Odparł stęsknionym głosem.Aż zrobiło mi się go strasznie żal.Chciałam go w tym momencie mocno do siebie przytulić.
-Ja za Tobą tez i to bardzo.-Powiedziałam.Mama wtargnęła do pokoju.
-Cathy schodź na dół już zaczynamy.-Odparła.
-Już schodzę.-Powiedziałam.Przyłożyłam komórkę do ucha i rzekłam.
-Musze już kończyć pa.-I rozłączyłam się.Zeszłam na dół i szok ! Nie wywaliłam się ! Normalnie ekstra ! Rozejrzałam się po salonie i ujrzałam...


Dziękuję za komy :*:*:*:*:*

kasia24209
ourlife
Loveme1614
Sickofyou
kinia
New Yorker
EternalHope x2 ;*:*
prouofmyself
Księżniczka Slytherinu x2 ;*;*
adzia 8

Omfg !!!!!!!!! W ciągu jednego dnia było 12 komów ;*** Normalnie zaczęłam odpierdalać densa i mi sie zachciało pisac nn dlatego tak szybko się teraz pojawił ;d;d;d;d dziękuję :* z całego serca ! :*:*:*:* KOCHAM WAS ;*;*
Tagi: )
25.03.2012 o godz. 21:24

Musiałam dodać w ten sposób bo inaczej się nie chciało ... ;/
Tagi: )
25.03.2012 o godz. 12:59
Jak się stęskniłam.Od razu zaczęły przypominać mi się wspomnienia.Ruszyłam do środka.Na całe szczęście wszystko zostało takie samo.Salon ,w którym często odbywały się noce filmowe z przyjaciółmi.Kucchnia ,w której było już tyle gotowane.Uśmiechnęłam się szeroko.Podbiegłam do walizek i wtargnęłam je po schodach.Zobaczyłam ciemne drzwi.Uchyliłam je i w końcu moje oczyska ujrzały dawny pokój.Jejku .. normalnie zaraz zacznę odpierdalać taniec szczęścia.Walnęłam walizki na łóżko.Rozpakowałam się.Podbiegłam do okna.Otworzyłam je i krzyknęłam.
-Nareszcie !!!!!!-Jednak szybko zrobiło mi się chłodno to je przymknęłam.Popełzłam do łazienki.Raz dwa i byłam już umyta i ubrana.Usłyszłam jak mama mnie woła to zbiegłam po schodach i i zobaczyłam ją ,a obok niej same kartony.
-Jutro wigilia ,a my nie mamy ani choinki ani przybranego domu.Więc do roboty.-Powiedziała i klasnęła w dłonie.Od zawsze było moim marzeniem ,żeby ubierać z nią świąteczne drzewko i przybrać dom.Jak widać marzenia się spełniają.

Ubierałyśmy tak z jakąś godzinkę.Aż w końcu się udało.Nie mogłam oderwać wzroku od choinki (zdjęcie choinki jest tylko ważne nic po za tym).Ubrałyśmy też dom.Zmarzłyśmy trochę na zewnątrz ale to się wytnie.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ja otworze.-Powiedziałam.Podeszłam szybkim krokiem.Otworzyłam je i mnie kompletnie zamurowało.

Oczami Justina

Siedziałem na łóżku.Mama prosiła mnie żebym przyszedł pomóc ubrać choinkę ale nie miałem na to żadnej ochoty.Tęskniłem za Cathy.Wziąłem do ręki nasze zdjęcie i patrzyłem się na jej twarz.Była uśmiechnięta jak zawsze.Jej oczy były wypełnione szczęściem.Mam dzisiaj strasznego lenia.Dobrze ,że kupiłem już wszystkim prezenty.Chciałem być oryginalny dla mojej księżniczki ale nie potrafiłem niczego rozsądnego wymyślić.Naszczęście Catlin była pod telefonem i mi pomogła.Dobrze mieć takich przyjaciół co pomogą.No nic trzeba chyba zrobić porządek w pokoju bo jutro wigilia.Potem zobaczę jej piękny uśmiech i niebieskie oczy ,w które mógłbym wpatrywać się godzinami.

Przepraszam za krótki ale obiecuję następny będzie dłuższy :*


Dziękuję za komy :*
Smiiiley, Kasia24209,theklaudia,Loveme1614,Klaudia,belieber98

Jak widać jest strasznie mało komentarzy.. dlaczego ? Sam nie wiem .. może dlatego ,że opowiadanie się robi co raz mniej ciekawe ?..

Następny roździał będzie gdy pod tą notką będzie 10 komów ..:*(Ps.jeśli przeczytasz roździał proszę zostaw kom..:*Dziękuję)
Tagi: )
25.03.2012 o godz. 12:59
Następnego ranka

Wczoraj mama powiadomiła mnie ,że dzisiaj o 11 wyjeżdżamy do Polski na wigilię.To już jutro.Normalnie nie mogę się doczekać aż znowu moją rodzinkę zobaczę i co najważniejsze ma rodzicielka ma wolne.
-Cathy taksówka już czeka !-Krzyknęła z dołu.Wzięłam moje walizki i zeszłam po schodach.Za oknem zauważyłam już pojazd.Ruszyłam w jego kierunku.Taksówkarz był tak miły ,że spakował moje bagaże do bagażnika.Wsiadłam na tylnych siedzeniach i ruszyliśmy.Kiedy przejeżdżaliśmy obok posesji Bieberów spojrzałam na balkon Jusa.Wciąż się nie odzywamy do siebie.Jest mi smutno ,że nie ma go bok mnie ale co ja na to mogę poradzić ? Kompletnie nic.

Właśnie stoję przed prywatnym samolotem mojej mamsy.Jestem w totalnym szoku.Nigdy go przedtem nie widziałam.Ciekawe jak wygląda w środku.Już z zewnątrz wyglądał zdumiewająco.Weszliśmy do środka.Pomieszczenie w ,którym się teraz znajdowałyśmy było bardzo ładne za to drugie było jeszcze lepsze.Zdecydowałam się pozostać w tym drugim.Położyłam się wygodnie na kanapie i zasnęłam.

-Cathy wstawaj już jesteśmy na miejscu.-Powiedziała mama szturchając mnie lekko w ramię.Przebudziłam się.Leniwie skierowałam się łazienki żeby się przebrać w coś znacznie cieplejszego.Poparwiłam jeszcze tylko włosy i wyszłam z samolotu.
-Jejku ile śniegu !!-Zaczęłam krzyczeć ze szczęścia.Uwielbiałam ten biały , zimny puch.Widziałam jak jakiś koleś wkłada bagaże do bryki więc weszłam do środka i po chwili ruszyliśmy w głąb miasta.Patrzyłam przez okno i podziwiałam piękne krajobrazy.Za to właśnie kocham Zieloną Górę.Po półgodzinnej jeździe w końcu ujrzałam mój stary domek.
Tagi: )
25.03.2012 o godz. 12:58
love040497
@love-jb
Skąd: Zielona Góra
O mnie: Marta mnie zwą ! Mam 15 lat i jestem #polishbelieber od 2 lat ... i się tego nie wstydziłam,nie wstydzę i nie mam żadnego zamiaru aby się wstydzić ... ! love @justinbieber
statystyki