Rożdział 44. cz1
(włączcie tą piosenkę).
Miałam zamknięte oczy ale poczułam na mojej skurzę ,że ktoś składa mi pocałunki na szyi i na policzkach.Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.Otworzyłam oczy i ujrzałam wspaniałego chłopaka , promiennie uśmiechniętego.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Byłam zahipnotyzowana jego wzrokiem.Miał niesamowicie brązowe oczy ,które wyrażały wszystkie uczucia.Kiedy na niego patrzę odchodzą wszystkie problemy.
-Kochanie chciałem ci powiedzieć ,że byłaś niesamowita.-Po czym pocałował mnie w usta.Odwzajemniłam pocałunek.Jus położył się na mnie.Zaczął całować moją szyję.Był bardzo rozpalony jak i podniecony.
-Jus co za dużo , to nie zdrowo.-Powiedziałam i zepchnęłam go z siebie
-Kochanie nie bądz taka.-I ponownie mnie zaczął całować.Gładził ręką po moim udzie.Na co ja znowu go od siebie odepchnęłam.Zamknęłam swoje niebieskie oczy i odwróciłam się tyłem do niego.Poczułam miętowy oddech na szyi.Moja skóra pokryta była przyjemnym dreszczem.Uśmiechnęłam się w duchu.Jus znowu zaczął składać mi pocałunki po całym ciele.Robił to bardzo delikatnie ale obdarzał mnie wielkim uczuciem.Biebs położył swoją dłoń na mojej tali.Otworzyłam swoje powieki.Zobaczyłam jego szyderczy uśmiech.
-Kotek ogarnij się -Powiedziałam przez śmiech.
-To nie moja wina ,że tak mnie pociągasz.-Na co przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował usta przegryzając moją dolną wargę.Przyłożył swoje czoło do mojego.
-Kocham cię Cath-Powiedział i musnął moje usta.Robił to delikatnie ,a zarazem namiętnie.
-Ja ciebie też wariacie.Koniec tego dobrego.Nie wiem jak ty ale ja potrzebuję kąpieli.
-Wiesz zawsze można iść razem.
-Zapomnij.-Wyszłam spod kołdry na co Jus się uśmiechnął i patrzył na mnie z wielkim bananem na twarzy.
-I z czego tak się cieszysz ?
-I ty się dziwisz ,że tak mnie pociągasz ?-Spytał i poruszał brwiami.Wziął mnie za dłoń i zaciągnął na łóżko.
-Ja jestem naga co nie ?-Powiedziałam zrezygnowana
-Dokładnie tak bejbe.
-Zejdz ze mnie-Powiedziałam rozbawiona
-Nie.
-Proszę cię.
-Zapomnij.
-No błagam.
-Nie.
-Co muszę zrobić ,żebyś ze mnie zlazł ?
-Hmm....Musisz mnie tutaj pocałować.-Wskazał na swoje usta.
-No dobra.-Pocałowałam go i zszedł w końcu.(wyłączcie muzykę)Tym razem za nim wyszłam z łóżka.Ubrałam wczorajszą bieliznę i na to ciuchy (wczorajsze ponieważ jest u Justina i nie ma czystych ciuchów).Justin patrzył na mnie rozbawiony.
-Ja idę do siebie.-Powiedziałam.
-Nigdzie nie idziesz.-Zaprotestował.Objął mnie ręką.
-Spotkamy się przecież dzisiaj.
-No właśnie nie zbyt.-Uśmiech zniknął mi z twarzy.
-Czemu ?
-Bo muszę jechać do studia poćwiczyć piosenki.W domu będę dopiero o 23.
-Jasne,rozumiem.To będą już zmykać.
-Niech ci będzie.-Pocałował mnie.Ja skierowałam się do drzwi balkonowych.
-Kochanie co ty robisz ?
-Idę do domu.
-Przez balkon ?
-Będę miała bliżej.-Na co on się zaśmiał.Wyszłam z jego pokoju.Raz dwa i byłam u siebie.Poszłam do szafy i wzięłam ciuchy.Nie ma to jak chodzić , w krótkich spodenkach i koszulce jak jest grudzień.W Polsce pewnie jest mnóstwo śniegu ,a tutaj grzeje słońce i to nawet bardzo.No nic.Popełzałam do łazienki gdzie odbyłam swoją poranną toaletę.Włosy rozprostowałam włosy.Usta musnęłam malinowym błyszczykiem ,a rzęsy machnęłam wodoodpornym tuszem.Poszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie płatki.Położyłam się na kanapie w salonie i dumałam.Dzisiaj moje urodziny.Nie mam zamiaru nic w tym kierunku robić.Z resztą nigdy niczego nie robiłam.Wiem ,że ludzie gdy mają wolną chatę to robią imprezę ,a w szczególności jak mają urodziny.Lubię imprezować ale odkąd się tu wprowadziłam mój charakter został sam z siebie przemieniony.Nie wiem co mam robić.Niby to ma być mój wyjątkowy dzień ,tyle ,że ja jakoś tego nie czuję.Dzisiaj odpuściłam sobie szkołę.Teraz zaczęłam żałować bo w tedy bym chociaż z kimkolwiek pogadała.Włączyłam tv.Oglądałam jakieś filmy do godziny 20.00.Zobaczyłam na zegarek.
-WOW.. dobra jestem.-Usłyszałam dzwonek do drzwi.Nosz kurwa nie chce mi się wstawać.Co za pojebaniec się tam dobija ?! Otworzyłam drzwi ,a tam stała uśmiechnięta Jadzia.
-Hej-Powiedziała radośnie
-No hej,wejdz.Chcesz do picia albo jedzenia ?
-Nie bo nie ma na to czasu.
-Niby na co nie ma czasu ?
-Nie powiem ci ale ostrzegam ,że musisz wszystko robić co ci powiem i masz nie zadawać pytań.
-W sumie to raz się żyję.-Wzruszyłam ramionami.Z Jadzią poszłyśmy do pokoju.Zza pleców wyciągnęła pokrowiec.
-Co to ?
-Moja kiecka idziemy na balety.
-Przecież jutro szkoła.
-Nie dzisiaj jest piątek.
-Jeny jaka ja niedorozwinięta jestem.
-Nie da się zaprzeczyć-Wystawiła język.Podeszła do mojej szafy i wybrała to.Poszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic.Umyłam włosy ,wysuszyłam je i wyprostowałam.
-Już się ubrałaś ?
-Tak
-A umalowałaś ?
-Nie
-To się streszczaj
-Okej.-Maznęłam kokosowym błyszczykiem usta i machnęłam maskarą.Gotowa wyszłam z łazienki.
-I jak ?
-Zajebiście ,a teraz pozwól ,że ja się szybko ogarnę.
-Jasne.-Weszła do łazienki.Ja włączyłam twittera i popisałam trochę z ludzmi.Zauważyłam Jadzię
-No laska ale się wystroiłaś.
-Nawzajem.Dobra zamykaj kopma i ruszamy.
-Dobra niech ci będzie.-Zamknęłam laptopa do torebki schowałam telefon i klucze.Gotowe wyszłyśmy oczywiście zamknęłam dom.Jeszcze ktoś mi się włamie i ukradnie telewizor ,a ja bez niego nie mogę przecież żyć i normalnie funkcjonować.Weszłyśmy do taxi pojechałyśmy.W czasie drogi pytałam się Jadzi gdzie jedziemy ale ona na to krótkie "miało nie być pytań"lub"zobaczysz".No to sobie wygodnie usiadłam i czekałam aż w końcu gdzieś dojedziemy.Justin mnie zamorduje jak się dowie ,że pojechałam na imprezę ,a on musi siedzieć w studiu.Biedak.Smutno mi się zrobiło.Chciałam powiedzieć ,że ja wracam ale było za pózno bo taksówka stanęła przed jakimś klubem.Zapłaciłyśmy miłemu panu i wysiadłyśmy z tego żółciaka (taksówka miała żółty kolor).Weszłyśmy do środka.Było cholernie ciemno.
-Kurwa co to za klub na dyskotekę ,że nawet na jedną jebaną żarówkę ich nie stać !-Krzyknęłam po tym jak się o mało co nie wywróciłam bo o coś się potknęłam.Jadzia wybuchła śmiechem.
-No jasne najlepiej się lać.Chociaż cię teraz nie widzę to wiem na bank ,że jesteś czerwona od śmiechu.-Powiedziałam po czym nie usłyszałam już nic.Nie no nie dość ,że mam kompletną ciemność przed oczami to jeszcze jej nie słyszę.Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
-Jadzia jak mnie obmacujesz to masz przejebane obiecuje !-Powiedziałam po czym ktoś wybuchnął śmiechem.Teraz poczułam miętowy oddech na mojej szyi.Mam przeczucie ,że zaraz czyjeś usta dotkną mojej szyi.Nie myliłam się ale zaraz ,zaraz ja znam te delikatne pocałunki.
Miałam zamknięte oczy ale poczułam na mojej skurzę ,że ktoś składa mi pocałunki na szyi i na policzkach.Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.Otworzyłam oczy i ujrzałam wspaniałego chłopaka , promiennie uśmiechniętego.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Byłam zahipnotyzowana jego wzrokiem.Miał niesamowicie brązowe oczy ,które wyrażały wszystkie uczucia.Kiedy na niego patrzę odchodzą wszystkie problemy.
-Kochanie chciałem ci powiedzieć ,że byłaś niesamowita.-Po czym pocałował mnie w usta.Odwzajemniłam pocałunek.Jus położył się na mnie.Zaczął całować moją szyję.Był bardzo rozpalony jak i podniecony.
-Jus co za dużo , to nie zdrowo.-Powiedziałam i zepchnęłam go z siebie
-Kochanie nie bądz taka.-I ponownie mnie zaczął całować.Gładził ręką po moim udzie.Na co ja znowu go od siebie odepchnęłam.Zamknęłam swoje niebieskie oczy i odwróciłam się tyłem do niego.Poczułam miętowy oddech na szyi.Moja skóra pokryta była przyjemnym dreszczem.Uśmiechnęłam się w duchu.Jus znowu zaczął składać mi pocałunki po całym ciele.Robił to bardzo delikatnie ale obdarzał mnie wielkim uczuciem.Biebs położył swoją dłoń na mojej tali.Otworzyłam swoje powieki.Zobaczyłam jego szyderczy uśmiech.
-Kotek ogarnij się -Powiedziałam przez śmiech.
-To nie moja wina ,że tak mnie pociągasz.-Na co przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował usta przegryzając moją dolną wargę.Przyłożył swoje czoło do mojego.
-Kocham cię Cath-Powiedział i musnął moje usta.Robił to delikatnie ,a zarazem namiętnie.
-Ja ciebie też wariacie.Koniec tego dobrego.Nie wiem jak ty ale ja potrzebuję kąpieli.
-Wiesz zawsze można iść razem.
-Zapomnij.-Wyszłam spod kołdry na co Jus się uśmiechnął i patrzył na mnie z wielkim bananem na twarzy.
-I z czego tak się cieszysz ?
-I ty się dziwisz ,że tak mnie pociągasz ?-Spytał i poruszał brwiami.Wziął mnie za dłoń i zaciągnął na łóżko.
-Ja jestem naga co nie ?-Powiedziałam zrezygnowana
-Dokładnie tak bejbe.
-Zejdz ze mnie-Powiedziałam rozbawiona
-Nie.
-Proszę cię.
-Zapomnij.
-No błagam.
-Nie.
-Co muszę zrobić ,żebyś ze mnie zlazł ?
-Hmm....Musisz mnie tutaj pocałować.-Wskazał na swoje usta.
-No dobra.-Pocałowałam go i zszedł w końcu.(wyłączcie muzykę)Tym razem za nim wyszłam z łóżka.Ubrałam wczorajszą bieliznę i na to ciuchy (wczorajsze ponieważ jest u Justina i nie ma czystych ciuchów).Justin patrzył na mnie rozbawiony.
-Ja idę do siebie.-Powiedziałam.
-Nigdzie nie idziesz.-Zaprotestował.Objął mnie ręką.
-Spotkamy się przecież dzisiaj.
-No właśnie nie zbyt.-Uśmiech zniknął mi z twarzy.
-Czemu ?
-Bo muszę jechać do studia poćwiczyć piosenki.W domu będę dopiero o 23.
-Jasne,rozumiem.To będą już zmykać.
-Niech ci będzie.-Pocałował mnie.Ja skierowałam się do drzwi balkonowych.
-Kochanie co ty robisz ?
-Idę do domu.
-Przez balkon ?
-Będę miała bliżej.-Na co on się zaśmiał.Wyszłam z jego pokoju.Raz dwa i byłam u siebie.Poszłam do szafy i wzięłam ciuchy.Nie ma to jak chodzić , w krótkich spodenkach i koszulce jak jest grudzień.W Polsce pewnie jest mnóstwo śniegu ,a tutaj grzeje słońce i to nawet bardzo.No nic.Popełzałam do łazienki gdzie odbyłam swoją poranną toaletę.Włosy rozprostowałam włosy.Usta musnęłam malinowym błyszczykiem ,a rzęsy machnęłam wodoodpornym tuszem.Poszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie płatki.Położyłam się na kanapie w salonie i dumałam.Dzisiaj moje urodziny.Nie mam zamiaru nic w tym kierunku robić.Z resztą nigdy niczego nie robiłam.Wiem ,że ludzie gdy mają wolną chatę to robią imprezę ,a w szczególności jak mają urodziny.Lubię imprezować ale odkąd się tu wprowadziłam mój charakter został sam z siebie przemieniony.Nie wiem co mam robić.Niby to ma być mój wyjątkowy dzień ,tyle ,że ja jakoś tego nie czuję.Dzisiaj odpuściłam sobie szkołę.Teraz zaczęłam żałować bo w tedy bym chociaż z kimkolwiek pogadała.Włączyłam tv.Oglądałam jakieś filmy do godziny 20.00.Zobaczyłam na zegarek.
-WOW.. dobra jestem.-Usłyszałam dzwonek do drzwi.Nosz kurwa nie chce mi się wstawać.Co za pojebaniec się tam dobija ?! Otworzyłam drzwi ,a tam stała uśmiechnięta Jadzia.
-Hej-Powiedziała radośnie
-No hej,wejdz.Chcesz do picia albo jedzenia ?
-Nie bo nie ma na to czasu.
-Niby na co nie ma czasu ?
-Nie powiem ci ale ostrzegam ,że musisz wszystko robić co ci powiem i masz nie zadawać pytań.
-W sumie to raz się żyję.-Wzruszyłam ramionami.Z Jadzią poszłyśmy do pokoju.Zza pleców wyciągnęła pokrowiec.
-Co to ?
-Moja kiecka idziemy na balety.
-Przecież jutro szkoła.
-Nie dzisiaj jest piątek.
-Jeny jaka ja niedorozwinięta jestem.
-Nie da się zaprzeczyć-Wystawiła język.Podeszła do mojej szafy i wybrała to.Poszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic.Umyłam włosy ,wysuszyłam je i wyprostowałam.
-Już się ubrałaś ?
-Tak
-A umalowałaś ?
-Nie
-To się streszczaj
-Okej.-Maznęłam kokosowym błyszczykiem usta i machnęłam maskarą.Gotowa wyszłam z łazienki.
-I jak ?
-Zajebiście ,a teraz pozwól ,że ja się szybko ogarnę.
-Jasne.-Weszła do łazienki.Ja włączyłam twittera i popisałam trochę z ludzmi.Zauważyłam Jadzię
-No laska ale się wystroiłaś.
-Nawzajem.Dobra zamykaj kopma i ruszamy.
-Dobra niech ci będzie.-Zamknęłam laptopa do torebki schowałam telefon i klucze.Gotowe wyszłyśmy oczywiście zamknęłam dom.Jeszcze ktoś mi się włamie i ukradnie telewizor ,a ja bez niego nie mogę przecież żyć i normalnie funkcjonować.Weszłyśmy do taxi pojechałyśmy.W czasie drogi pytałam się Jadzi gdzie jedziemy ale ona na to krótkie "miało nie być pytań"lub"zobaczysz".No to sobie wygodnie usiadłam i czekałam aż w końcu gdzieś dojedziemy.Justin mnie zamorduje jak się dowie ,że pojechałam na imprezę ,a on musi siedzieć w studiu.Biedak.Smutno mi się zrobiło.Chciałam powiedzieć ,że ja wracam ale było za pózno bo taksówka stanęła przed jakimś klubem.Zapłaciłyśmy miłemu panu i wysiadłyśmy z tego żółciaka (taksówka miała żółty kolor).Weszłyśmy do środka.Było cholernie ciemno.
-Kurwa co to za klub na dyskotekę ,że nawet na jedną jebaną żarówkę ich nie stać !-Krzyknęłam po tym jak się o mało co nie wywróciłam bo o coś się potknęłam.Jadzia wybuchła śmiechem.
-No jasne najlepiej się lać.Chociaż cię teraz nie widzę to wiem na bank ,że jesteś czerwona od śmiechu.-Powiedziałam po czym nie usłyszałam już nic.Nie no nie dość ,że mam kompletną ciemność przed oczami to jeszcze jej nie słyszę.Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
-Jadzia jak mnie obmacujesz to masz przejebane obiecuje !-Powiedziałam po czym ktoś wybuchnął śmiechem.Teraz poczułam miętowy oddech na mojej szyi.Mam przeczucie ,że zaraz czyjeś usta dotkną mojej szyi.Nie myliłam się ale zaraz ,zaraz ja znam te delikatne pocałunki.
Tagi:
:)
07.02.2012 o godz. 16:12



SelMil hueheu